niedziela, 29 grudnia 2013

Liam- cz.13

jutro o 15:00 akcja na tt:  #PolishDirectionersStillBelieveInWWAT2014   :)


...A w nich stanął wysoki, umięśniony mężczyzna. Trzymał coś w rękach. To był chyba jakiś list. Ale co ten facet tutaj robi, po co przyszedł?
-Witam, drogie panie- uśmiechnął się krzywo. Podszedł do stolika i położył na nim kartkę.
-To do chłopaków- zaśmiał się. Znasz skądś ten śmiech. Mężczyzna wyszedł, a my siedziałyśmy cicho, wystraszone.
-Coś jest nie tak- stwierdziła Julie.
-Ciekawe, co jest napisane na tej kartce?- już chciałam po niej sięgnąć, gdy weszli chłopacy.
-Co się stało?- zapytał Zayn. Liam podszedł do stolika i wziął kartkę. Z każda chwilą denerwował się coraz bardziej, jego przyjaciele również. Ja z dziewczynami siedziałam cicho, chociaż chciałabym dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Ale nie jestem na tyle głupia, żeby się ich pytać. Może dowiem się przy okazji, nie będę ryzykować i dowiadywać się na siłę, nie jestem wścibska. Zresztą jak oni są zdenerwowani to... muszę przyznać trochę mnie przerażają...
-Ann, Juli, Den, nie wracacie już do Londynu. Będzie bezpieczniej, jeśli zamieszkacie z nami- uznał Li.
-Czas wracać- powiedział Louis. Liam wziął mnie za rękę.
-Chodź, Kitty- pocałował mnie w skroń. Och, Kitty? Fajnie wymyślił, podoba mi się. Kiedy już wszyscy znaleźliśmy sie w domu, chłopacy kazali mi i dziewczynom iść na górę.
-Nie przeszkadzajcie nam- phi, teraz mnie Liam wyganiasz? No cóż, nie chcę go denerwować, zresztą sprawa jest chyba poważna. Wzięłam dziewczyny do siebie. Rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się, ale nie byłyśmy zbyt głośno, żeby nie przeszkadzać chłopakom. Kiedy Louis, Zayn i Harry przyszli po dziewczyny i powiedzieli, że już mają iść spać, trochę się zdziwiłam. Trochę bardzo. Poszły, ale to było dziwne, chłopacy aż tak bardzo każą im się słuchać? W tej chwili do pokoju wszedł Liam.
-Idź już spać, jesteś zmęczona- powiedział, skradając całusa.
-Skąd wiesz, że jestem?
-Po prostu zrób to, o co cię proszę i idź spać.
-Ale nie chcę- powiedziałam trochę niepewnie, bo w sumie, to nie chciałam go wkurzyć. Nie należałam do osób, które lubiły się kłócić. No, chyba, że nerwy i inne emocje brały górę, ale to działo się bardzo rzadko i w skrajnych przypadkach. Na przykład wtedy, kiedy Liam mnie porwał. Jednak nie lubiłam, kiedy mi rozkazywał.
-Idź spać!
-Nie rozkazuj mi- delikatnie postawiłam na swoim. Upsss...
-Będę. Mam nauczyć cię posłuszeństwa?- zdezorientował mnie i wystraszył tym pytaniem. Co on chce zrobić? Chyba mnie nie skrzywdzi? Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo on podniósł mnie i położył na łóżku. Wyszedł, zamykając drzwi. Usłyszałam dźwięk przekręcanego zamka. Zamknął mnie na klucz?! Tak... tak kończy cicha i potulna dziewczynka, jaką jestem. Czemu nie mogę być bardziej odważna? Nienawidziłam w sobie tego, że jestem taka cicha. Mogłam mu się sprzeciwić! Kurwa. Chociaż i tak by to pewnie nie poskutkowało, zapewne zdenerwowałby się bardziej. Ale przynajmniej postawiłam na swoim, mam tę satysfakcję, że nawet mu nie uległam. Chociaż to drugie bardziej by ci się opłacało...
Rano obudził mnie delikatny pocałunek w usta.
-Wstawaj, Skarbie- Liam. Otworzyłam oczy, a on wpił się w moje usta. Jaka przyjemna pobudka. Ulegasz mu, Kate. No tak, chyba mu ulegam. Ale on nie jest taki zły, jeśli go lepiej poznać. Da się go kochać, każdego się da. Tak myślę.
-Kocham cię- powiedział.
-Co tak wcześnie?- zamarudziłam zaspana.
-Wcześnie???- zaśmiał się Li. -Ubierz się i chodź na śniadanie, poczekam na ciebie.
-Nie musisz...
-Ale poczekam- no dobra, niech mu będzie. Nie chcę się kłócić, wiem, ze przegram. Wzięłam byle jakie ciuchy i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i owinęłam się ręcznikiem. Czesałam włosy, kiedy ktoś przytulił mnie od tyłu.

piątek, 27 grudnia 2013

Liam- cz.12

Dziewczyny wstały i podeszły do mnie.
-To jest Ann, dziewczyna Louisa- powiedział Liam, a wysoka blondynka o brązowych oczach podała mi rękę.
-Cześć, ja jestem Julie, jestem z Harry'm- przedstawiła się kolejna. Była niższa, miała włosy koloru ciemny blond i zielono-brązowe oczy.
-A to jest Denise, dziewczyna Zayna- Liam przedstawił mi czarnooką brunetkę. Dziewczyny uśmiechnęły się do mnie, oddałam im uśmiech. Od razu usiadłyśmy na jednej z kanap i zaczęłyśmy rozmawiać. Chłopacy gadali oczywiście o jakiś ich sprawach, a nas zajęła konwersacja.
 -Jesteś z Liamem?- zapytała Denise.
-Nieee.... Właściwie, to nie jesteśmy razem- odparłam zgodnie z prawdą. -Ale nie mam wyjścia- dziewczyny skinęły głowami. Chyba wiedziały, o co mi chodzi.
-A kiedy...
-Tego samego dnia, kiedy przyjechali tutaj- odparłam.
-Ahaaa, dlatego cię wcześniej nie widziałyśmy- uśmiechnęła się Julie.
-Nooo... a wy kiedy przyjechałyście?
-Właściwie, to parę godzin temu- uśmiechnęła się Ann.
-Od razu przyjechałyśmy tutaj- dodała Julie.
-Będziecie spać...
-Tam, gdzie wy, głuptasie- powiedziała wesoło Den. Uśmiechnęłyśmy się wszystkie do siebie. Dobrze nam się rozmawiało.
-Chodź, zatańczymy?- obok nas nagle pojawił się Liam.
-No dobrze- powiedziałam i wstałam, a on przyciągnął mnie do siebie, powodując ciarki na moim ciele. Takie to... przyjemne. No pięknie. Kiedy szliśmy przez salę, czułam na sobie wzrok ludzi. Tymczasem Liam odwrócił mnie do siebie. Spojrzałam w jego brązowe oczy. Nasze twarze dzieliły milimetry, czułam na sobie jego oddech. Nagle Li wpił się w moje usta. Nie spodziewałam się tego, ale oddałam pocałunek. Działąsz wbrew sobie, Kate. Sama nie wiesz, czego chcesz. W sumie słusznie. Nie wiem, co tak naprawdę czuję do Liama.
-Jesteś tylko moja, nikomu nie pozwolę cię tknąć- powiedział tak, że tylko ja mogłam go słyszeć. Zaczęliśmy tańczyć.
-Chodź, może się czegoś napijemy?- zaproponowałam po jakimś czasie, gdyż nogi zaczynały już mnie trochę boleć. Z drinkami wróciliśmy do pomieszczenia.
Siedział tam tylko Niall z Zaynem i Harry'm.
-Gdzie jest Louis?
-Emmm... tańczy z Ann- odpowiedział Zayn. Cała trójka była trochę podenerwowana.
-O co chodzi?- zapytał Liam
-Coś się stało?- w drzwiach stanęli Lou z Ann.
Tak, sprawa jest poważna- powiedział Harry.
-Kate, Ann, musimy iść na chwilę, zostańcie tutaj- odparł Niall i cała piątka wyszła.
-Ciekawe, co znowu- westchnęła Ann przewracając oczami.
-Hmmm... powiedz, często mają tyle "spraw do załatwienia"?
-W sumie, to nawet często- uśmiechnęła się smutno Ann. -Ale przyzwyczaisz się- dodała.
-Nic innego mi nie zostało- powiedziałam. Ann chciała cos dodać, kiedy do pomieszczenia weszły Den i Julie.
Gdzie są chłopacy?- zapytały. Powiedziałyśmy im wszystko, a one tylko pokiwały głowami.
-To wygląda na coś poważniejszego- westchnęła Juli. Siedziałyśmy tak trochę w ciszy. Nagle drzwi się otwarły, a w nich stanął...

czwartek, 26 grudnia 2013

Liam- cz.11

Heloł ;))) Ehhh.... taki smutny humor mam... a zaczęło się od tego, że dostałam z Przyjaciółką fazy pt. "Co będzie, kiedy nie będzie 1D?  Odpowiedź: nic".... :'(  taak... i było oglądanie filmików na yt, było wymienianie, czego nie będzie, itp, itd... No ale nie będę bredzić, zacznę przepisywać xD



-Halo?- odpowiedziała mi cisza.
-Kto dzwoni?- pewnie jakieś głupie żarty.
-Nieważne, kiem jestem. Uważaj na siebie, hahaha- głos w słuchawce zaśmiał się gorzko. Co mam przez to rozumieć?!
-Słuchaj, to wcale nie jest śmieszne! Proszę do mnie nie dzwonić!- starałam się zabrzmieć pewnie. Nie jestem pewna, czy mi wyszło.
-Pamiętaj, tej rozmowy nie było- osobnik rozłączył się, a ja zaczęłam się bać. Usiadłam na podłodze, a w uszach miałam ten śmiech... Aż mnie ciarki przeszły. Przypomniały mi się słowa Harry'ego w samolocie: "nie jest bezpieczna"... "ze mną jest" ... Ale Liama teraz nie ma, jesteś sama. Otrząsnęłam się z tych myśli. Musze się czymś zająć, bo chyba przesadzam.Postanowiłam obejrzeć dom. Na górze było 7 drzwi. Jedne były do łazienki (czyli tylko ja miałam własną, wow), 5 zapewne do sypialni chłopców, no i na końcu korytarza mój pokój. Wszystkie drzwi oprócz moich i tych do łazienki były zamknięte. Hmmm... Ciekawe, czy oni chcą coś przede mną ukryć? Zeszłam na dół. Nie było żadnego problemy z orientacją na parterze, tam wszystko było jak na dłoni. Duży salon, duża kuchnia z jadalnią i kolejne zamknięte drzwi. Może tam jest jakieś ciało? Tak, jasne. Mam chyba zbyt wybujałą wyobraźnię. Zbliżała się 13:00, postanowiłam zjeść obiad. Następnie poszłam do garderoby, żeby wybrać coś na wieczór. Byłoby łatwiej, gdybym wiedziała, gdzie mamy iść. No, ale "ładnie", to chyba może być w sukience? Im dłużej grzebałam, tym dłużej nie umiałam się zdecydować, co ubrać. W końcu zdecydowałam się na czarną sukienkę, do tego buty. Położyłam ją na łóżku i poszłam do łazienki, żeby się ogarnąć. O dziwo, były tam wszystkie potrzebne mi kosmetyki, Liam się postarał. Odświeżyłam się kompletnie: depilacja, włosy, skóra, paznokcie. Z mokrymi włosami, cała pachnąca, poszłam obejrzeć telewizję. Siedziałam tak do 18:15. No, trochę się zasiedziałam! Nałożyłam wcześniej wybrany strój, ułożyłam włosy i zrobiłam makijaż. Efekt mi się podobał. Została mi godzina, więc wróciłam przed telewizor. Leciał jakiś mdły melodramat. No cóż... Ani się obejrzałam, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Wyglądał bardzo przystojnie, ale przecież mu tego nie powiem...
-Hej, ślicznie wyglądasz- zaczął mi sie przyglądać.
-Dziękuję, ty też- uśmiechnęłam się delikatnie. Oddał uśmiech...mmm... jak on się pięknie uśmiecha... Cicho bądź. Czasem sama siebie nie rozumiem.
-Chodźcie już!- dopiero teraz zauważyłam, że autem kieruje Niall. Weszliśmy do środka i odjechaliśmy.
-Obyło się bez przygód- bardziej stwierdził, niż zapytał Liam.
-Taaa... wszystko było ok- postanowiłam nie mówić nic o telefonie.
-Czemu was nie było?
-Ważne sprawy... dodatkowo do Louis'a, Harry'ego i Niall'a przyleciały dziewczyny... i tak cały dzień był zajęty...
-Więc teraz czas się rozerwać!- powiedział wesoło Niall. Polubiłam go, zawsze był wesoły. Byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy i weszliśmy do klubu. Rany, ile ludzi... wszyscy wyglądali na bogatych. Wkroczyliśmy do jednego z pomieszczeń. Siedzieli tam pozostali chłopacy z dziewczynami.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Życzenia Świąteczne ^^

No, jutro już Wigilia i urodziny Louisa... ^^
Chciałabym życzyć wszystkim wesoooołych i radosnych świąt Bożego Narodzenia, spełnienia wszystkich (nawet tych najskrytszych) marzeń, niech Dzieciątko przyniesie prezenty... :D no, chyba, że byliście niegrzeczni... hłehłehłe, żartuję, życzę wszystkim góry (trafionych ;))) ) prezentów, smacznego jedzonka (tylko się nie przejedzcie xD ). I nie szalejcie za bardzo! :D hahaha, a co tam, róbta, co chceta, w końcu wolne, Święta, co szkodzi zaszaleć??? ;))) ^^ Jeszcze raz: wszystkiego najlepszego!!! ;)))





macie świąteczne 1D <333 hahaha :D

Liebsten Awards again

Bardzo dziękuję za nominację: FAST   ;)))



Pytania:
1.Dlaczego założyłaś bloga?
Bloga założyłam chyba z ciekawości. Chciałam zobaczyć, jak to jest, kiedy można dzielić się swoimi pomysłami, których trochę mam :) Z tego powodu, że jestem Directionerką, zdecydowałam się na bloga o 1D ;D

2.Czym się interesujesz?
 Interesuje mnie dużo rzeczy. Od zawsze lubiłam dinozaury i kosmos :D Poza tym lubię rysować i pisać, czytać ciekawe opowiadania, książki. Interesują mnie także tematy związane z psychologią ;3 hłehłehłe... ja cała jestem psycho ;D

3.Co jest dla ciebie ważne?
 Ważne są dla mnie moje Siostry, razem spędzamy dużo czasu, kłócimy się okropnie, ale bardzo dobrze się razem bawimy ^^  Nie wyobrażam sobie też życia bez moich Przyjaciół... Kiedy jestem z Przyjaciółką, nie mogę być smutna, zawsze się wygłupiamy :D Nikt nie zrozumie tej logiki xD Pociesza mnie w trudnych chwilach, jest wsparciem i podporą, służy dobrą radą... Słowa tego nie opiszą... Że tak powiem: "cause words ain't good enough" ;>  No i oczywiście nie wyobrażam sobie życia bez 1D ^^ Wiem, że dla niektórych, to są "pedały", "geje", "nic w życiu nie osiągnęli", itp, itd... Ale dla mnie Oni są częścią mojego życia, które bez nich nie wyglądałoby tak samo... Razem z Przyjaciółką śmiejemy się z Nich, do łez, śmiejemy się z Nimi, ale także i płaczemy z Nimi. Kiedy jestem smutna, słucham piosenek 1D, Oni są dla mnie motywacją. Oni są całym moim światem, a ja jestem jedną z Ich miliona Fanek... I nie wyobrażam sobie życia bez nich...

4.Najbardziej lubisz jak...?
 ... są wakacje, ładna pogoda, razem z Przyjaciółmi możemy się wygłupiać, obijać i śmiać do łez...

5.Nienawidzisz gdy...?
...  nadchodzi poniedziałek ;-;  no chyba, że są wakacje :D

6.Jakie plany na przyszłość?
 Może udałyby się jakieś studia w Anglii??? ;> Chociaż nie jestem pewna, bo tam trzeba dużo płacić za studia, za akademik, ale... dla chcącego nic trudnego :D Może się uda??? No i na pewno muszę pojechać na koncert 1D, muszę zdobyć Ich autografy i podziękować Im za to, co robią, że są ;)))

7.Spełniło ci się już jakieś marzenie?
 Może to głupie, ale dostałam się do wymarzonej szkoły, dzięki temu uwierzyłam w swoje siły :) Chociaż jeszcze wiele marzeń czeka... ;)))

8.Czego pragniesz?
 szczęścia w życiu :')

9.Czy często się denerwujesz?
 nie wiem... podobno czasami tak xD ale czasami się powstrzymuję, szczególnie, jeśli mi na kimś zależy ;)

10. Jesteś cholerykiem ,sangwinikiem, flegmatykiem ,melancholikiem?
 chyba sangwinik, chociaż bywam melancholijna i flegmatyczna ;)

11.Ulubiona piosenka?
 jest zbyt dużo wspaniałych piosenek, żebym wybierała :D



Nominacje:


Moje pytania:
1. Masz rodzeństwo?
2. W jakiej części Polski mieszkasz?
3. Jaki jest Twój życiowy cel?
4. Twoja ulubiona książka...?
5. Twój ulubiony film...?
6. Twoje ulubione danie...?
7. Jaki jest Twój talent?
8. Gdybyś miała opisać siebie w trzech słowach, jakie słowa by to były?
9. Na jaki kolor zafarbowałabyś włosy?
10. Co sądzisz o hejterach? (ogólnie, niekoniecznie tylko hejterach 1D)
11. Przejmujesz się zdaniem innych?

Liam- cz.10

BARDZO PRZEPRASZAM, że tak dawno nie dodawałam nic, ale miałam mnóstwo nauki :'( Czytałam "Krzyżaków" w weekend, dodatkowo miałam 5 sprawdzianów, w tym 3 semestralne :/ Przepraszam, naprawdę nie miałam czasu, ale teraz, kiedy jest już wolne, będę dodawać codziennie ;)))




Czułam się dziwnie. Nie wiem, jak to opisać, poczułam... niechęć? Niechęć do świata? A może do ludzi? Do samej siebie? Nawet nie zauważyłam, kiedy Li usiadł obok mnie.
-Rozumiem cię- powiedział. Tak?
-Ale my żyjemy w zupełnie innych światach...
-Nie. Nawet nie wiesz, ile nas łączy- powiedział tajemniczo. Spojrzałam na niego pytająco. Uśmiechnął się. Przeniósł swój wzrok w punkt przed siebie. Słychać było tylko nasz oddechy. W pewnym momencie Liam wstał i ruszył ku drzwiom.
-Idź spać, mała. Jesteś zmęczona, dużo się dzisiaj wydarzyło- wyszedł. No ku*wa, nie pojmuję gościa. Ale... z drugiej strony, lepiej mi, kiedy mu się pozwierzałam. Z nadmiaru wrażeń, usnęłam.

Wstałam rano i ubrana w to zeszłam na dół. Zerknęłam do kuchni, byłam okropnie głodna. Hmmm... nikogo chyba nie było. Na stole zobaczyłam kartkę:



Mam być grzeczna? Hahaha, śmieszni są -,- Hmmm.... "ubierz się w coś ładnego". Co on przez to rozumie? No nic, wymyśli się coś. Która godzina? Zerknęłam na zegarek- 10:00. Nieźle, dom wolny na 10 godzin. Echhhhh... ale co ja będę sama robić? Zjadłam śniadanie i poszłam oglądać jakiś film. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł. Bez sensu, żebym siedziała w domu, wyjdę na chwilę. Przejdę się do parku, na miasto, a chłopacy nawet się nie dowiedzą. Bo chyba nic mi nie grozi, no nie??? Ruszyłam w stronę drzwi. Wzięłam do ręki bluzę i nacisnęłam klamkę. Szybko się zdziwiłam, bo drzwi były zamknięte... Oni mnie chyba nie zamknęli?! Świetnie... Podeszłam do okna w salonie. Również zamknięte, było zablokowane. A niech to szlag... Poczułam się jak więzień, którym w sumie byłam. Zrezygnowana opadłam na kanapę. Jaka ja głupia, przecież Liam nie zostawiłby mnie tak po prostu, że w każdej chwili mogłabym sobie pójść. Włączyłam jakiś serial. Nie lubię seriali, więc przełączyłam na jakiś film sensacyjny. Był nawet dobry. Siedziałam tak i popijałam sobie colę, kiedy usłyszałam dzwonienie. Weszłam do przedpokoju i zobaczyłam telefon na szafce. Zawahałam się. A co mi tam, odbiorę. Podniosłam słuchawkę.


czwartek, 12 grudnia 2013

Liam- cz.9

-Nie- powiedziałam beznamiętnie. Wiedziałam, że nie mam po co wracać do domu.
-Rozumiem cię- powiedział James. On wiedział, jak to jest mieć rodziców robiących karierę w biznesie. Nie dziwię mu się, że w końcu uciekł.
-A co z Nathalie?- czułam, że zapyta.
-Spotkam ją za niedługo- powiedziałam, sama sobie się dziwiąc.
-Skąd ta pewność? Liam ci pozwolił?- powiedział nieci ironicznie. Nie lubił Liama. Ciekawe, czemu?
-Sam mi to powiedział. Zresztą... intuicja- pchnęłam go delikatnie łokciem w bok. Zaśmiał się. Po chwili szliśmy w ciszy.
Pora wracać, robi się ciemno- uśmiechnęłam się na te słowa. W dzieciństwie słyszałam je od niego po prawie każdym wieczornym spacerze. Potem i tak droga powrotna zajmowała nam co najmniej godzinę.
-Haha, nie tym razem- odezwał się  James, gdy zobaczył moją wesołą minę. Jednak pomyślałam o Liamie i przyspieszyłam kroku. Kiedy dochodziliśmy do domu, zobaczyłam, że w salonie świeci się światło. Opsss... trzeba będzie się jakoś przemknąć do pokoju.
-Pa, Jamie.
-Do zobaczenia, Sister- pożegnał mnie tak, jak kiedyś. Jeszcze do końca do mnie nie doszło, że go spotkałam. Weszłam cicho do domu. Słyszałam jakieś krzyki dochodzące z salonu. Wsłuchałam się w nie. Ufff... chłopcy oglądają jakiś mecz, może mnie nie usłyszą. Nie miałam ochoty ich teraz spotkać. Weszłam cicho po schodach i z ulgą wkroczyłam do pokoju. Na łóżku siedział Liam. Cholera. Czekał na mnie? Zerknęłam na niego. Patrzył się w podłogę. Chyba nie był zbyt wesoły. Ech, o co mu znowu chodzi?
-Czemu pobiegłaś wtedy za James'em?- spytał sucho.
-Bo tak. Miałam pozwolić, żeby poszedł?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Zerknął na mnie.
-Dlaczego nie powiedziałaś, że on jest twoim bratem???- zapytał z nutką zdenerwowania w głosie. Co to kurde, przesłuchanie jest?!
-Bo nie myślałam, że go zobaczę! Po co miałam ci to mówić, nie miałam z James'em żadnego kontaktu od pięciu lat!- poczułam nagłą chęć wygadania się komuś. Tak dawno o tym nie rozmawiałam, nawet z Natt wolałam nie poruszać tego tematu. Usiadłam na podłodze, Liam patrzył się na mnie już spokojniej.
-Pięć lat temu James uciekł z domu, bo rodzice chcieli go wysłać do szkoły z internatem. Uważali, że sprawia problemy. Chociaż łatwo było im mówić, oni nigdy nie zwracali na nas większej uwagi. Zawsze byli zbyt zajęci swoimi firmami, więc to James się mną opiekował. Bronił mnie, bawił się ze mną. Najbardziej chyba lubiłam, jak włóczyliśmy się po mieście i jak woził mnie na motorze- uśmiechnęłam się na te wspomnienia.- Był jedyną bliską mi osobą, potem poznałam Natt. Zaczął ją traktować jakby była naszą siostrą. Zawsze świetnie się bawiliśmy, chociaż mi i Jamie'mu brakowało rodziców, rodziny. Tego nie można niczym zastąpić... Mama i tata nie obchodzili się nami, nie dziwię się, że James uciekł, kiedy chcieli wysłać go do tej głupiej szkoły z internatem. Pewnie też bym tak zrobiła. Ale mimo wszystko przeżyłam to strasznie. Brakowało mi go, dobrze, że miałam Natt...- zastopowałam. Już nic więcej nie chciało mi się mówić. Poczułam ulgę, to wszystko w końcu wyszło ze mnie, od tak dawna się z tym męczyłam.



Kate i James podczas jednej z nocnych wycieczek :)))

wtorek, 10 grudnia 2013

Liam- cz.8


Heeej :) Jestem chora, więc w tym tygodniu będę miała więcej czasu :D heeh... oto i rozdział ósmy... W sumie, to napisałam w niedzielę, ale kiedy chciałam przepisywać, uznałam, że jest do dupy i pisałam od początku xD


W mgnieniu oka stanęłam w drzwiach salonu. Oczy wszystkich zwróciły się ku mnie. Siedział tam Liam, czwórka jego przyjaciół i trójka mężczyzn. Jeden z nich wstał, kiedy mnie zobaczył.
-Co ona tu robi?!- krzyknął w stronę "moich" chłopaków- zrobiliście jej coś?!
-James, uspokój się, to jest kobieta Liama!- powiedział Harry. Denerwowało mnie to, że uważali mnie za jego własność. W tamtej chwili jednak nie zwróciłam na to większej uwagi, rzuciłam się James'owi na szyję. Może było to trochę nie na miejscu, ale trudno. Tęskniłam. Przez cholerne pięć lat stęskniłam się za moim bratem, który uciekł z domu. A teraz? Spotykam go w domu mojego porywacza. Życie jest dziwne.
-Kate!- powiedział James i mnie przytulił. Niekontrolowane łzy spłynęły po mojej twarzy.
-Co-to-ku*wa-ma-znaczyć?!- zawarczał Liam. Wstał.
-Nie, to ja się pytam, co moja siostra tutaj robi?! Jeżeli się dowiem, że któryś z was położył na niej swój zje*any palec...
-James, uspokój się, oni nic mi nie zrobili!- próbowałam załagodzić sytuację, bo obaj z Liamem wyglądali, jakby mieli się zaraz pozabijać nawzajem. Takie były pewnie ich plany.
-Na pewno? Nawet nie wiesz, co bym zrobił, gdyby coś ci się stało...
-Dlaczego mnie zostawiłeś? Potrzebowałam cię...- szybko jednak pożałowałam swoich słów. Chyba za bardzo przeżywałam, to nie był odpowiedni moment. James puścił mnie i opuścił głowę. Szybkim tempem wyszedł z domu. Chciałam za nim pobiec, ale czyjeś silne ręce pociągnęły mnie w stronę schodów. Nie, nie pójdę teraz na górę! James jest dla mnie równie ważny, co Nathalie, muszę za nim pobiec. Zebrałam swoje siły i wyrwałam się mężczyźnie. Nawet nie zwróciłam uwagi, kto to był. Po prostu zbiegłam ze schodów i ruszyłam w kierunku drzwi. Kiedy znalazłam się na dworze, rozejrzałam się i zobaczyłam James'a. Pobiegłam w jego kierunku.
-James!- odwrócił się. Czy on płakał? Podbiegłam do niego i się przytuliłam. Już dawno nie czułam się tak, jak teraz. Dziewczyny często narzekają na swoich starszych braci, ja nigdy nie miałam powodu.
-Przepraszam, nie powinnam była...
-Masz rację- przerwał mi mój brat.- Zachowałem się głupio. Wybaczysz mi?
-No pewnie- uśmiechnęłam się. Jak to dobrze, że jest tutaj ktoś, na kogo zawsze mogę liczyć. Z Nathalie nie mam kontaktu...
-Jak to się stało, że ty i Liam...?
-Nic się nie stało, nie mam wyjścia- wyjaśniłam mu, jak się tutaj znalazłam.
-Chcesz wrócić do domu? Mogę ci pomóc- zapytał mój brat. Jak dla mnie odpowiedź była oczywista.


James :D

niedziela, 8 grudnia 2013

Liam- cz.7

Cześć, dzisiaj naszła mnie wena, więc mam napisany już cały rozdział  8 :D Dodam go jutro, bo teraz jest już późno :)


Po obiedzie chłopacy zajęli się swoimi sprawami, a ja poszłam obejrzeć TV. Jakoś znalazłam salon i włączyłam telewizor. Siedziałam i oglądałam, gdy obok mnie usiadł Zayn. Nie odzywałam się, kiedy poczułam, jak kładzie rękę na moim kolanie. Wzdrygnęłam się.
-Co robisz?
-Och, nie przesadzaj. Niezłą sztukę sobie Liam wybrał powiedział bezczelnie. Spojrzałam na niego niepewnie.
-Co się tak dziwisz? Pewnie zaliczy cię i zostawi- jego ręka poszła ku górze i zatrzymała się na moim udzie. Co miałam robić? Krzyczeć? To byłoby bez sensu.
-Zayn, zostaw ją!- w drzwiach pojawił się Liam. Mulat od razu wziął rękę i wyszedł z pokoju, a Liam podbiegł do mnie.
-Zrobił ci coś?- zaprzeczyłam, bo jeszcze nic nie zdążył mi zrobić.
 -Co on ci mówił?- zapytał. Nie byłam pewna, czy powiedzieć mu to, co usłyszałam. W końcu się zdecydowałam i powtórzyłam naszą rozmowę. Przytulił mnie.
-Dopilnuję, żeby nigdy więcej tak nie zrobił. Nie wierz mu tylko- powiedział. W pewnym momencie Liam podniósł mnie tak, że siedziałam mu na kolanach. Było mi wygodnie w jego ramionach, czułam się bezpiecznie. Siedzieliśmy tak, kiedy nagle na podjazd wjechało jakieś czarne auto. Zeszłam z kolan Liama.
-Idź do swojego pokoju i nie wychodź- rozkazał.
-Coś się stało?- zapytałam. Bałam się o Liama.
-Nie, mamy pewne sprawy do załatwienia. Idź już- powiedział wymijająco. Pobiegłam na górę. Zamknęłam za sobą drzwi i wyjrzałam przez okno. Słyszałam na dole męskie głosy. Niezbyt zwracałam uwagę na to, co mówili. Usiadłam na parapecie i patrzyłam na ulicę, na przejeżdżające auta, na ludzi, którzy się gdzieś spieszyli. Zaczęłam zastanawiać się nad zachowaniem Liama. Czy naprawdę jestem dla niego ważna? Nie wydaje mi się, żeby Zayn mówił wtedy prawdę. Nie wierzę mu, powinnam na niego uważać. Zamknęłam oczy... A co ja czuję do Liama? Nie rozumiem tego, ale czuję się przy nim bezpieczna. Lubię, kiedy mnie przytula... Ale muszę go słuchać, a to mnie denerwuje. Czy mu ufam? Nie wiem, jeszcze jest za wcześnie, nic mi o nim nie wiadomo. Otworzyłam oczy i wsłuchałam się w głosy dochodzące z dołu. Nagle serce zabiło mi mocniej, jak oparzona zeskoczyłam z parapetu na podłogę. Znam skądś ten głos. Znam go bardzo dobrze, ale nie umiem uwierzyć, że go słyszę. To nie może być on... Wybiegłam z pokoju.

sobota, 7 grudnia 2013

Liam- cz.6

Dzisiejszy rozdział chyba nie wyszedł mi za dobrze :/ Nie umiałam wymyślić nic lepszego, przepraszam... Jutro dodam kolejną część, powinno być więcej akcji ;)



-G-gdzie idziemy?- zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Wystraszyłam się.
-Do parku.
-Po co?- nie odpowiedział. Spojrzałam w niebo. Słońce świeciło, to już ostatnie takie dni, za niedługo październik. Wiał ciepły wiaterek. Nagle spostrzegłam, że doszliśmy nad jezioro. On chce mnie utopić, tak? Chyba nie, bo usiedliśmy na ławce. Denerwowało mnie to, że nic nie mówiliśmy, bałam się jednak zacząć rozmowę.
-Dlaczego jesteś taka zimna?- zdziwił mnie tym pytaniem.
-A jaka mam być? Nie znam cię, porwałeś mnie. Czego ode mnie oczekujesz?- powiedziałam patrząc w stronę wody.
-Chcę twojego szczęścia, Kate. Wiem, że źle zrobiłem, ale to był jedyny sposób, żeby cię poznać. Inaczej nie chciałabyć mnie znać- jestem przestępcą.
-A teraz chcę, tak?
-Teraz masz szansę się przekonać, że nie jestem taki zły- siedziałam i nie powiedziałam już nic. Zdążyłam zauważyć, że potrafi być miły, dzisiaj rano mnie pocieszał. Martwił się? Ale trwało to krótko, po chwili znów był taki, jak poprzednio. Może to moja wina?
-Dlaczego ja?- spytałam cicho. Liam złapał mnie za podbródek i delikatnie przekręcił głowę. Teraz patrzyłam na niego. Złapał moją rękę, a serce zabiło mi mocniej. Co się ze mną dzieje?
-Bo ty, kochanie, jesteś inna. Inna od wszystkich. Taka piękna i niewinna. Coś mnie do ciebie przyciąga, nie wiem, jak mam to nazwać. Chcę widzieć twój uśmiech, słyszeć, jak się śmiejesz. Zdaję sobie sprawę, że naraziłem cię na niebezpieczeństwo, ale obronię cię i nie pozwolę skrzywdzić- patrzył w moje oczy. Poczułam, że się rumienię. Odwróciłam wzrok. Może Liam rzeczywiście nie jest taki zły? Nie wiem, co powinnam zrobić, nie ufam ludziom. Liam złapał mnie za rękę (nie nadgarstek!) i ruszyliśmy w drogę powrotną. Mijaliśmy ludzi, którzy patrzyli się na nas, czasami coś mówili. Nie lubię obcych osób, wyczuwałam od nich niechęć. Teraz nawet nie rozumiałam, co ci ludzie mówią, nie znam niemieckiego... Czułam się tak, jakby o mnie rozmawiali... Była już pora obiadowa, kiedy doszliśmy do domu. Zrobiłam się głodna.
-Chodź na obiad, Kate- powiedział Liam i zaprowadził mnie do kuchni połączonej z jadalnią.
-Chodźcie, już mieliśmy zaczynać bez was!- chłopacy siedzieli już przy stole. Usiadłam obok Liama i Nialla. Ten chłopak jadł za dwóch. W przeciwieństwie do niego, nie miałam apetytu. Przez cały czas czułam na sobie wzrok Zayna.

piątek, 6 grudnia 2013

Liam- cz.5

Jak tam Mikołaj??? Byliście grzeczni??? :D



Kate... przytuliła się do mnie.Łzy ponownie zaczęły spływać po jej twarzy, nie były one jednak tak obfite, jak przedtem. Powoli głaskałem ją po plecach, nie za bardzo wiedząc, co zrobić.
-Czemu płaczesz?
-Bo już nigdy nie zobaczę mojej przyjaciółki- poczułem się winny. To ja zabrałem ją od jej znajomych. Postanowiłem coś z tym zrobić.
-Będziecie się spotykać. Jeszcze nie wiem, jak to zrobię, ale zrobię. Obiecuję. Nie chcę, żebyś płakała- powtórzyłem się.
-Nie skrzywdzisz jej. Nie porwiesz i nic jej nie zrobisz!- warknęła na mnie. Nie lubię, kiedy kobieta mi rozkazuje. Nie cierpię. Ale nie powinienem podnosić na nią głosu.
-Nie mów do mnie takim tonem- powiedziałem łagodnie, acz stanowczo. Spojrzała na mnie i wstała. Następnie odwróciła się i wyszła z pokoju. O co jej chodzi?




*oczami Kate*


Wyszłam z pokoju. Nie będzie mi mówił, co mam robić. JEGO nie będę słuchać. To jest jedna z tych rzeczy, których nauczyła mnie Natt. Kiedy się poznałyśmy byłam bardzo nieśmiałą i nie potrafiłam się sprzeciwiać. To Nathalie nauczyła mnie asertywności. Wiele rzeczy zawdzięczam mojej przyjaciółce. Oni nie mogą jej skrzywdzić, nie pozwolę! Boję się, że Liamowi wpadnie do głowy jakiś głupi pomysł, mogłam mu nic nie mówić... Szłam korytarzem, kiedy na kogoś wpadłam. Upadłam na ziemię. Poczułam czyjeś silne ręce pomagające mi wstać.
-Przepraszam, nie zauważyłem cię. Ymmm... jestem Harry- loczek podał mi rękę i uśmiechnął się, a ja zobaczyłam jego śliczne dołeczki.
-Kate- uśmiechnęłam się. Nagle podszedł do nas ten blondyn, chyba Niall.
-O, cześć, jestem Niall- podał mi rękę.
-A ja Kate- uścisnęłam ją. Ufff.... za dużo tego przedstawiania się.
-Co ty tu robisz?- zapytał blondyn z wyraźnym irlandzkim akcentem.
-Emmm... nooo...- co ja miałam powiedzieć? Zdenerwowałam się na Liama i wyszłam? Trochę głupio zapytał. Zresztą ja też tu mieszkam. Z przymusu, ale to chyba nie znaczy, że mam siedzieć w pokoju, no nie?
-Idzie ze mną- powiedział chłodno Liam i pociągnął mnie za przedramię. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdy wyszliśmy z domu.

wtorek, 3 grudnia 2013

Liam- cz.4

Ubrałam się i rozejrzałam po pokoju. Co mam teraz zrobić? Żadnych książek, gazet, nic, czym mogłabym się zająć. Zerknęłam za okno. Ładna pogoda, nie tak, jak w Anglii. Klapnęłam na łóżku i smutne myśli zaczęły mi napływać do głowy... Co z moimi przyjaciółmi? Czy się martwią? Ciekawe, czy już wiedzą, że nie ma mnie w Anglii? A Nathalie? Tęsknię za nią... O czym teraz myśli, co robi? Z tego, co zdążyłam zauważyć, zanim Liam zabrał mi telefon, to ona dzwoniła, więc pewnie się zamartwia... Znamy się od dziecka, jesteśmy jak siostry. Zawsze sobie pomagałyśmy, nigdy mnie nie zawiodła... Praktycznie wcale się nie kłócimy, we wszystkim się dogadujemy. A teraz jestem w innym kraju, w dodatku nie wiem, czy kiedykolwiek spotkam jeszcze Natt... Rozpłakałam się. Nie wiem, ale rozpłakałam się, poryczałam jak dziecko. Wtuliłam się w poduszkę z myślą, że już nigdy nie zobaczę mojej najlepszej przyjaciółki...




*oczami Liama*


Gdy wróciłem, od razu chciałem zobaczyć, co z Kate. Nie rozumiałem sam siebie, jeszcze nigdy nie czułem do kogoś czegoś takiego, jak do niej... Za każdym razem, kiedy ją widziałem, czułem się dziwnie, była taka inna... inna od wszystkich znanych mi dziewczyn. Bolało mnie to, że ignorowała mnie, bała się. Nie chcę jej cierpienia, będę ją chronić za wszelką cenę. Nawet, jeśli ona mnie nienawidzi... Kiedy zbliżyłem się do jej pokoju, usłyszałem płacz. Bez wahania wkroczyłem do pokoju, a to, co tam ujrzałem, że łzy napłynęły mi do oczu. Kate leżała na łóżku i płakała. To moja wina! nie dość, że narażam ją na niebezpieczeństwo, to jeszcze sprawiam, że płacze... Podszedłem do niej i delikatnie pogłaskałem po plecach. Poruszyła się, zaskoczona, nie usłyszała, jak wchodziłem. Spojrzała na mnie cała czerwona od płaczu. Otarłem jej łzy.
-Nie płacz. Wiem, że to moja wina, ale nie chcę, żebyś płakała- zbliżyłem się do niej nieco. Czekałem na reakcję. Nic, nawet już nie płakała, tylko patrzyła się na mnie. Przytuliłem ją. nie wierzę w to, że zdecydowałem się na taki ruch, ona też wydawała się być zaskoczona. Czy pozytywnie? Nagle zrobiła coś, czego się po niej nie spodziewałem.




Nathalie i Kate <3

sobota, 30 listopada 2013

Liam- cz.3

Już jestem, mam "małe" (czyt. duże) problemy z netem ;/ Ale daję radę =D



Kiedy się obudziłam, spostrzegłam, że jestem w jakimś pokoju. Co to za miejsce? Nagle dotarło do mnie, że zostałam porwana i zabrana do Niemiec. Ahh tak, zapomniałam... Ale dlaczego jestem w piżamie? Nie mojej w dodatku? Ktoś mnie przebrał. Kiedy przyjdzie Liam, to... to nie wiem, co. Bo ja mu nic nie mogę zrobić. Akurat w tej chwili klamka się poruszyła i do pokoju wkroczył mój porywacz.
-Już nie spisz?- zapytał, jakby tego nie widział. Nie odpowiedziałam mu.
-Tam masz ubrania, łazienka jest tutaj- pokazał na jakieś drzwi, westchnął i wyszedł. Nie będę z nim rozmawiać jak z dobrym kolegą, nie rozumiem, czego on się po mnie spodziewa... Wstałam i podeszłam do jednych z drzwi, otworzyłam je, a moim oczom ukazała się garderoba pełna ciuchów. O rany, skąd on ma na to wszystko pieniądze? Ładne te ubrania. Ale przecież nie powinnam tak robić. Mam korzystać z tego, co ten chłopak mi daje? Chociaż w sumie, to nie mogę chodzić w piżamie... ehhh... Wzięłam rurki, jakąś bluzę i trampki, bo nigdzie nie było moich butów. Czystą bieliznę również znalazłam, jednak głupio mi było ubierać majtki, które właściwie nie są moje. Weszłam do łazienki i aż zaparło mi dech w piersiach. Była duża, ładnie urządzona i funkcjonalna. Zamknęłam drzwi i poszłam pod prysznic. Gdy już się odświeżyłam, owinęłam się ręcznikiem, który leżał przy kabinie. Nagle poczułam czyjeś ręce na swojej talii. Odwróciłam się gwałtownie. To był jeden z kolegów Liama. Ten o miodowych oczach. Wystraszyłam się.
-Cześć śliczna...
-Z-zostaw mnie- wyjąkałam.
-Boisz się mnie?- zrobiłam krok w tył. Byłam w samym ręczniku.
-Zayn, co ty odpierdalasz?!- niebieskooki chłopak wszedł do łazienki. Ten sam, który się do mnie uśmiechnął w samolocie.
-Chciałem tylko poznać naszą ładną współlokatorkę. Nie denerwuj się tak- mulat uśmiechnął się do mnie tajemniczo i wyszedł.
-Przepraszam cię za niego. Jestem Louis- chłopak podał mi rękę, uścisnęłam ją.
-A ja Kate. Miło mi- posłałam mu najładniejszy uśmiech, na jaki było mnie stać.
-Śliczne imię! Ale ja już nie będę ci przeszkadzać...- zmieszał się i ruszył w kierunku drzwi.
-Louis, zaczekaj!- odwrócił się.
-Dziękuję ci- powiedziałam. Uśmiechnął się i odszedł.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Liam- cz.2

Łohohohohoh... smutam tak jakoś :((( Oczywiście (tego się najbardziej obawiałam :o ) film na 1DDay nie chciał mi się odtworzyć i nie mogłam oglądać :"(  no, ale cóż, nie będę się to użalać, czas na 2 rozdział, mam nadzieję, że się Wam spodoba ;)



Odwróciłam głowę w stronę okna. Widziałam, jak mijamy kolejne domy, coraz to nowocześniejsze. Czy zbliżamy się do centrum? Chyba tak. Zerknęłam ukradkiem na chłopaka. Był skupiony na drodze. Zmarszczyłam brwi i znów wyjrzałam za okno, jechaliśmy dość szybko, ale co tam. Lubię szybką jazdę. Pamiętam, jak zawsze jeździłam z moim starszym bratem. Ale stop. Nie chciałam o tym myśleć. Swoją drogą spostrzegłam, że zbliżamy się do... lotniska?! Co on chce ze mną zrobić? Zaczęłam się jeszcze bardziej bać, nowe pytania błądziły w mojej głowie. Kim on jest? Gdzie mnie zabiera? Po co to wszystko?
-Wychodzimy- chłopak przerwał moje myśli. Wow, otworzył mi drzwi, podał rękę! Niepewnie przyjęłam ten gest, co nie oznacza, że mu ufam. Wręcz przeciwnie, a nawet się go boję.  Złapał mnie za nadgarstek i poszliśmy na odprawę, przyjechaliśmy widocznie na czas... On to wszystko zaplanował?! Kiedy szliśmy w stronę samolotu, zaczęłam się zastanawiać, czy nie uciec. Chyba nie zrobiłby mi nic złego przy ludziach? Ale wolę nie myśleć, co by się stało, gdyby udało mu się mnie złapać... On nie wygląda na mięczaka, lepiej z nim nie zadzierać. W dodatku chwycił mnie mocniej za nadgarstek (wrrrr... za ten piekielny nadgarstek), zupełnie jakby wiedział, co mam ochotę zrobić. Jedno tylko mnie zdziwiło: a co z autem? Nie zaprzątałam sobie tym głowy, bo zobaczyłam, dokąd lecimy. Otóż, ten facet zabiera mnie do Niemiec! ALE CZEGO ON ODE MNIE CHCE, NIE ZNAMY SIĘ PRZECIEŻ! Nie chcę nigdzie z nim lecieć... Nagle zauważyłam ludzi, którzy szli w naszą stronę. Czterech mężczyzn. Wystraszyłam się ich trochę, bo wyglądali nie mniej groźnie od mojego oprawcy. On ich chyba zna, przywitali się ze sobą. Mnie potraktowali jak powietrze. Wsiedliśmy do samolotu, nikt do nikogo się nie odzywał. Panowała napięta atmosfera. Musiałam usiąść między tym "moim" ochroniarzem, a którymś z jego kolegów. Miał piękne, niebieskie oczy, kiedy na niego spojrzałam, uśmiechnął się pocieszająco. Przynajmniej ktoś mnie... wspiera? Pociesza? Przynajmniej nie czuję się "samotnie". Przez cały lot nikt się do mnie nie odezwał, nikt nie zwrócił na mnie najmniejszej uwagi. Ale świnie... Po co ja tu jestem? Nie, mnie tu chyba "nie ma"... W pewnym momencie chłopacy zaczęli coś szeptać między sobą.
-Kto to jest?- spytał chłopak z lokami. O, jak miło, teraz dopiero mnie zauważył?
-Moja kobieta- odpowiedział ten, co mnie tu przyprowadził.
-Po co ją zabrałeś?- chłopak o miodowych oczach.
-Nie jest bezpieczna- znowu loczek. Martwią się?
-Ze mną jest.
-A swoją drogą, od kiedy to nasz Liam mówi, że ma kobietę? To nie jest kolejna zabawka?- zakpił blondyn. Teraz przynajmniej wiem, jak ma na imię facet, który mnie porwał. Szkoda, że sam mi tego nie powiedział...
-Zamknij się, Niall- warknął Liam. No to drugie imię znamy. Nieźle. Jeszcze trzy i będę mogła mówić do nich wszystkich po imieniu... Rozmowa nie trwała długo, na tym mężczyźni skończyli wymianę zdań. Za oknem widziałam chmury, znowu nikt się nie odzywał...
Zaczęłam zastanawiać się nad tym, co usłyszałam. "Nie jest bezpieczna"... Co on chciał przez to powiedzieć? Co mi grozi? Czy ja mam być czyjąś zabawką? Mam dosyć. Ze zmęczenia i z wrażeń, usnęłam.



Liam z przyjaciółmi  ;>

sobota, 23 listopada 2013

Liam- cz.1

Czas na kolejny rozdział! Ten pierwszy był bardzo krótki, ale to był taki wyjątek... ;))) Teraz będą już coraz dłuższe ;D A tak z innej beczki- kto czeka na 1DDay? Bo ja się tak jaram, że nie wiem co ^^ jejciu, mam nadzieję, że wszystko będzie mi działać, bo chcę oglądać! =) Tutaj daję link, jakby ktoś nie miał: http://www.youtube.com/watch?v=ET4rM4TnJgg&app=desktop




Zignorowałam go jednak, jak się okazało, słusznie, bo chłopak zaraz wyszedł. Pojechałam do domu ze świadomością, że minęła kolejna ciężka środa.
Kiedy wstałam następnego dnia, pogoda dalej była taka deszczowa i brzydka. Cały dzień chodziłam smętna i osowiała. Gdy wracałam późnym wieczorem do domu, ujrzałam jakąś ciemną postać. Szwędała się po okolicy i wyglądała znajomo...
-Ten facet mnie prześladuje, czy co?!- zakończyłam dość chaotyczną relację z ostatnich dwóch dni nieco histerycznym wołaniem. Mimo wszystko, moja przyjaciółka zdawała się wszystko rozumieć.
-Spokojnie, dziewczyno- Natt potrząsnęła mną delikatnie- dobijasz się do mnie o 22:00 i uważasz, że  śledzi cię facet, którego widziałaś dwa razy w życiu? Dobrze zrozumiałam?
-Faktycznie śmieszne- zaśmiałam się, Nathalie jednak do końca mnie nie przekonała.
-Idź się prześpij, rano spojrzymy na to "świeżym okiem", ok? A przede wszystkim się uspokój.
-Dobra- pożegnałam się z przyjaciółką i pojechałam do domu. Mężczyzny już nie było, więc poszłam spać. W piątek obgadałyśmy całą sprawę z Natt i uznałyśmy, że gadałam głupoty. Poniosło mnie. Cały dzień zleciał na luzie, Natt potrafiła mnie uspokajać. Jednak gdy w sobotę chciałam iść na zajęcia (studiowałam zaocznie), zobaczyłam czarne auto stojące przed moim domem. Zdziwiłam się.
-Co jest...- głos zamarł mi na ustach, kiedy zobaczyłam, kto z tego auta wysiada.
-Idziesz ze mną, mała- facet z pubu we własnej osobie. Chwycił mnie za nadgarstek i wsadził do auta. Popatrzyłam na niego wystraszona.
-Podobasz mi się. Od teraz jesteś moją kobietą- co ku*wa? On chyba żartuje!
-Co proszę?!- chciałam wysiąść z auta, ale mężczyzna ruszył. Poza tym, chyba rozszyfrował moje chęci, bo zablokował drzwi.
-Po pierwsze: nie mów do mnie "mała", a po drugie: nie jestem twoją własnością!- uśmiechnął się kpiąco. Co go tak bawi?!
-Coś jeszcze?- najwidoczniej miał mnie w dupie.
-Tak, masz mnie zostawić w spokoju!
-Nie licz na to- spojrzał na mnie swoimi brązowymi oczami. Były piękne... Ale zaraz, o czym ja myślę?! On mnie porwał! Odwróciłam wzrok. Te ostatnie słowa brzmiały w mojej głowie niczym echo... "porwał mnie..." W tym momencie zadzwonił mi telefon.
-Nie odbieraj- rzucił krótko chłopak.
-Bo co?- udawałam twardą.
-Bo ja tak mówię.
-I co z tego?- powiedziałam wyzywająco, a on zabrał mi ten cholerny telefon. Wyrwał mi go z ręki!
-Dostaniesz go, jak będziesz grzeczna- w co on gra????

piątek, 22 listopada 2013

LIAM-prolog

        Obudziło mnie dzwonienie budzika. "Wstawaj, Kate" pomyślałam i leniwie zwlekłam się z łóżka. Spojrzałam za okno. Znowu pada. Nienawidzę takiej pogody. Czuję się ciężko, mam chandrę. A już kompletnie dobija mnie praca w taki dzień. Klienci są marudni, a ty musisz znosić te ich kaprysy, w dodatku z uśmiechem na twarzy. W takie dni modlę się, żeby do kompletu nie spotkać jeszcze szefa. Parszywy drań, tylko czeka, żeby obciąć komuś pensję. Przeważnie jest "bardzo zajęty", a jeśli już ma troche czasu, to chodzi po lokalu i krytykuje pracowników. Ale koniec rozmyślań, czas goni.
Dojechałam do pubu, w którym pracowałam jako kelnerka i zaczęłam swoją dniówkę. W pewnym momencie wszedł wysoki mężczyzna ubrany na czarno. Podeszłam do niego, żeby go obsłużyć. Gdy zobaczył, że idę w jego stronę, uśmiechnął się tajemniczo. Zmieszałam się trochę.
-Dzień dobry. Co podać?- zapytałam.
-Piwo- odpowiedział. Kiedy go obsłużyłam, zajęłam się innymi klientami. W pewnym momencie zauważyłam, że tamten osobnik zerka na mnie kątem oka. O co mu chodzi?



Kate <3

HEJOO ;)))

Cześć Wam, nazywam się Julia :) Mieszkam w Chorzowie, na śląsku. Jestem Directionerką i postanowiłam założyć bloga. Mam nadzieję, że znajdą się takie osoby, które będą chciały go czytać i którym on się spodoba :))) Nigdy wcześniej nie prowadziłam żadnego fanfiction ani nic z tych rzeczy, jest to dla mnie nowość ;D Już nie mogę się doczekać ;3

Na początku chciałabym pisać imagina o Liaśku ;) Chcę Was uprzedzić, że w moim blogu chłopacy nie są piosenkarzami, nie mają zespołu i nie są sławni. Komentujcie ile wlezie, ale proszę Was, żeby nikt nie hejtował, bo wszystkie komentarze biorę do siebie i potem przeżywam ;3 Życzę miłego czytania ;***