sobota, 30 listopada 2013

Liam- cz.3

Już jestem, mam "małe" (czyt. duże) problemy z netem ;/ Ale daję radę =D



Kiedy się obudziłam, spostrzegłam, że jestem w jakimś pokoju. Co to za miejsce? Nagle dotarło do mnie, że zostałam porwana i zabrana do Niemiec. Ahh tak, zapomniałam... Ale dlaczego jestem w piżamie? Nie mojej w dodatku? Ktoś mnie przebrał. Kiedy przyjdzie Liam, to... to nie wiem, co. Bo ja mu nic nie mogę zrobić. Akurat w tej chwili klamka się poruszyła i do pokoju wkroczył mój porywacz.
-Już nie spisz?- zapytał, jakby tego nie widział. Nie odpowiedziałam mu.
-Tam masz ubrania, łazienka jest tutaj- pokazał na jakieś drzwi, westchnął i wyszedł. Nie będę z nim rozmawiać jak z dobrym kolegą, nie rozumiem, czego on się po mnie spodziewa... Wstałam i podeszłam do jednych z drzwi, otworzyłam je, a moim oczom ukazała się garderoba pełna ciuchów. O rany, skąd on ma na to wszystko pieniądze? Ładne te ubrania. Ale przecież nie powinnam tak robić. Mam korzystać z tego, co ten chłopak mi daje? Chociaż w sumie, to nie mogę chodzić w piżamie... ehhh... Wzięłam rurki, jakąś bluzę i trampki, bo nigdzie nie było moich butów. Czystą bieliznę również znalazłam, jednak głupio mi było ubierać majtki, które właściwie nie są moje. Weszłam do łazienki i aż zaparło mi dech w piersiach. Była duża, ładnie urządzona i funkcjonalna. Zamknęłam drzwi i poszłam pod prysznic. Gdy już się odświeżyłam, owinęłam się ręcznikiem, który leżał przy kabinie. Nagle poczułam czyjeś ręce na swojej talii. Odwróciłam się gwałtownie. To był jeden z kolegów Liama. Ten o miodowych oczach. Wystraszyłam się.
-Cześć śliczna...
-Z-zostaw mnie- wyjąkałam.
-Boisz się mnie?- zrobiłam krok w tył. Byłam w samym ręczniku.
-Zayn, co ty odpierdalasz?!- niebieskooki chłopak wszedł do łazienki. Ten sam, który się do mnie uśmiechnął w samolocie.
-Chciałem tylko poznać naszą ładną współlokatorkę. Nie denerwuj się tak- mulat uśmiechnął się do mnie tajemniczo i wyszedł.
-Przepraszam cię za niego. Jestem Louis- chłopak podał mi rękę, uścisnęłam ją.
-A ja Kate. Miło mi- posłałam mu najładniejszy uśmiech, na jaki było mnie stać.
-Śliczne imię! Ale ja już nie będę ci przeszkadzać...- zmieszał się i ruszył w kierunku drzwi.
-Louis, zaczekaj!- odwrócił się.
-Dziękuję ci- powiedziałam. Uśmiechnął się i odszedł.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Liam- cz.2

Łohohohohoh... smutam tak jakoś :((( Oczywiście (tego się najbardziej obawiałam :o ) film na 1DDay nie chciał mi się odtworzyć i nie mogłam oglądać :"(  no, ale cóż, nie będę się to użalać, czas na 2 rozdział, mam nadzieję, że się Wam spodoba ;)



Odwróciłam głowę w stronę okna. Widziałam, jak mijamy kolejne domy, coraz to nowocześniejsze. Czy zbliżamy się do centrum? Chyba tak. Zerknęłam ukradkiem na chłopaka. Był skupiony na drodze. Zmarszczyłam brwi i znów wyjrzałam za okno, jechaliśmy dość szybko, ale co tam. Lubię szybką jazdę. Pamiętam, jak zawsze jeździłam z moim starszym bratem. Ale stop. Nie chciałam o tym myśleć. Swoją drogą spostrzegłam, że zbliżamy się do... lotniska?! Co on chce ze mną zrobić? Zaczęłam się jeszcze bardziej bać, nowe pytania błądziły w mojej głowie. Kim on jest? Gdzie mnie zabiera? Po co to wszystko?
-Wychodzimy- chłopak przerwał moje myśli. Wow, otworzył mi drzwi, podał rękę! Niepewnie przyjęłam ten gest, co nie oznacza, że mu ufam. Wręcz przeciwnie, a nawet się go boję.  Złapał mnie za nadgarstek i poszliśmy na odprawę, przyjechaliśmy widocznie na czas... On to wszystko zaplanował?! Kiedy szliśmy w stronę samolotu, zaczęłam się zastanawiać, czy nie uciec. Chyba nie zrobiłby mi nic złego przy ludziach? Ale wolę nie myśleć, co by się stało, gdyby udało mu się mnie złapać... On nie wygląda na mięczaka, lepiej z nim nie zadzierać. W dodatku chwycił mnie mocniej za nadgarstek (wrrrr... za ten piekielny nadgarstek), zupełnie jakby wiedział, co mam ochotę zrobić. Jedno tylko mnie zdziwiło: a co z autem? Nie zaprzątałam sobie tym głowy, bo zobaczyłam, dokąd lecimy. Otóż, ten facet zabiera mnie do Niemiec! ALE CZEGO ON ODE MNIE CHCE, NIE ZNAMY SIĘ PRZECIEŻ! Nie chcę nigdzie z nim lecieć... Nagle zauważyłam ludzi, którzy szli w naszą stronę. Czterech mężczyzn. Wystraszyłam się ich trochę, bo wyglądali nie mniej groźnie od mojego oprawcy. On ich chyba zna, przywitali się ze sobą. Mnie potraktowali jak powietrze. Wsiedliśmy do samolotu, nikt do nikogo się nie odzywał. Panowała napięta atmosfera. Musiałam usiąść między tym "moim" ochroniarzem, a którymś z jego kolegów. Miał piękne, niebieskie oczy, kiedy na niego spojrzałam, uśmiechnął się pocieszająco. Przynajmniej ktoś mnie... wspiera? Pociesza? Przynajmniej nie czuję się "samotnie". Przez cały lot nikt się do mnie nie odezwał, nikt nie zwrócił na mnie najmniejszej uwagi. Ale świnie... Po co ja tu jestem? Nie, mnie tu chyba "nie ma"... W pewnym momencie chłopacy zaczęli coś szeptać między sobą.
-Kto to jest?- spytał chłopak z lokami. O, jak miło, teraz dopiero mnie zauważył?
-Moja kobieta- odpowiedział ten, co mnie tu przyprowadził.
-Po co ją zabrałeś?- chłopak o miodowych oczach.
-Nie jest bezpieczna- znowu loczek. Martwią się?
-Ze mną jest.
-A swoją drogą, od kiedy to nasz Liam mówi, że ma kobietę? To nie jest kolejna zabawka?- zakpił blondyn. Teraz przynajmniej wiem, jak ma na imię facet, który mnie porwał. Szkoda, że sam mi tego nie powiedział...
-Zamknij się, Niall- warknął Liam. No to drugie imię znamy. Nieźle. Jeszcze trzy i będę mogła mówić do nich wszystkich po imieniu... Rozmowa nie trwała długo, na tym mężczyźni skończyli wymianę zdań. Za oknem widziałam chmury, znowu nikt się nie odzywał...
Zaczęłam zastanawiać się nad tym, co usłyszałam. "Nie jest bezpieczna"... Co on chciał przez to powiedzieć? Co mi grozi? Czy ja mam być czyjąś zabawką? Mam dosyć. Ze zmęczenia i z wrażeń, usnęłam.



Liam z przyjaciółmi  ;>

sobota, 23 listopada 2013

Liam- cz.1

Czas na kolejny rozdział! Ten pierwszy był bardzo krótki, ale to był taki wyjątek... ;))) Teraz będą już coraz dłuższe ;D A tak z innej beczki- kto czeka na 1DDay? Bo ja się tak jaram, że nie wiem co ^^ jejciu, mam nadzieję, że wszystko będzie mi działać, bo chcę oglądać! =) Tutaj daję link, jakby ktoś nie miał: http://www.youtube.com/watch?v=ET4rM4TnJgg&app=desktop




Zignorowałam go jednak, jak się okazało, słusznie, bo chłopak zaraz wyszedł. Pojechałam do domu ze świadomością, że minęła kolejna ciężka środa.
Kiedy wstałam następnego dnia, pogoda dalej była taka deszczowa i brzydka. Cały dzień chodziłam smętna i osowiała. Gdy wracałam późnym wieczorem do domu, ujrzałam jakąś ciemną postać. Szwędała się po okolicy i wyglądała znajomo...
-Ten facet mnie prześladuje, czy co?!- zakończyłam dość chaotyczną relację z ostatnich dwóch dni nieco histerycznym wołaniem. Mimo wszystko, moja przyjaciółka zdawała się wszystko rozumieć.
-Spokojnie, dziewczyno- Natt potrząsnęła mną delikatnie- dobijasz się do mnie o 22:00 i uważasz, że  śledzi cię facet, którego widziałaś dwa razy w życiu? Dobrze zrozumiałam?
-Faktycznie śmieszne- zaśmiałam się, Nathalie jednak do końca mnie nie przekonała.
-Idź się prześpij, rano spojrzymy na to "świeżym okiem", ok? A przede wszystkim się uspokój.
-Dobra- pożegnałam się z przyjaciółką i pojechałam do domu. Mężczyzny już nie było, więc poszłam spać. W piątek obgadałyśmy całą sprawę z Natt i uznałyśmy, że gadałam głupoty. Poniosło mnie. Cały dzień zleciał na luzie, Natt potrafiła mnie uspokajać. Jednak gdy w sobotę chciałam iść na zajęcia (studiowałam zaocznie), zobaczyłam czarne auto stojące przed moim domem. Zdziwiłam się.
-Co jest...- głos zamarł mi na ustach, kiedy zobaczyłam, kto z tego auta wysiada.
-Idziesz ze mną, mała- facet z pubu we własnej osobie. Chwycił mnie za nadgarstek i wsadził do auta. Popatrzyłam na niego wystraszona.
-Podobasz mi się. Od teraz jesteś moją kobietą- co ku*wa? On chyba żartuje!
-Co proszę?!- chciałam wysiąść z auta, ale mężczyzna ruszył. Poza tym, chyba rozszyfrował moje chęci, bo zablokował drzwi.
-Po pierwsze: nie mów do mnie "mała", a po drugie: nie jestem twoją własnością!- uśmiechnął się kpiąco. Co go tak bawi?!
-Coś jeszcze?- najwidoczniej miał mnie w dupie.
-Tak, masz mnie zostawić w spokoju!
-Nie licz na to- spojrzał na mnie swoimi brązowymi oczami. Były piękne... Ale zaraz, o czym ja myślę?! On mnie porwał! Odwróciłam wzrok. Te ostatnie słowa brzmiały w mojej głowie niczym echo... "porwał mnie..." W tym momencie zadzwonił mi telefon.
-Nie odbieraj- rzucił krótko chłopak.
-Bo co?- udawałam twardą.
-Bo ja tak mówię.
-I co z tego?- powiedziałam wyzywająco, a on zabrał mi ten cholerny telefon. Wyrwał mi go z ręki!
-Dostaniesz go, jak będziesz grzeczna- w co on gra????

piątek, 22 listopada 2013

LIAM-prolog

        Obudziło mnie dzwonienie budzika. "Wstawaj, Kate" pomyślałam i leniwie zwlekłam się z łóżka. Spojrzałam za okno. Znowu pada. Nienawidzę takiej pogody. Czuję się ciężko, mam chandrę. A już kompletnie dobija mnie praca w taki dzień. Klienci są marudni, a ty musisz znosić te ich kaprysy, w dodatku z uśmiechem na twarzy. W takie dni modlę się, żeby do kompletu nie spotkać jeszcze szefa. Parszywy drań, tylko czeka, żeby obciąć komuś pensję. Przeważnie jest "bardzo zajęty", a jeśli już ma troche czasu, to chodzi po lokalu i krytykuje pracowników. Ale koniec rozmyślań, czas goni.
Dojechałam do pubu, w którym pracowałam jako kelnerka i zaczęłam swoją dniówkę. W pewnym momencie wszedł wysoki mężczyzna ubrany na czarno. Podeszłam do niego, żeby go obsłużyć. Gdy zobaczył, że idę w jego stronę, uśmiechnął się tajemniczo. Zmieszałam się trochę.
-Dzień dobry. Co podać?- zapytałam.
-Piwo- odpowiedział. Kiedy go obsłużyłam, zajęłam się innymi klientami. W pewnym momencie zauważyłam, że tamten osobnik zerka na mnie kątem oka. O co mu chodzi?



Kate <3

HEJOO ;)))

Cześć Wam, nazywam się Julia :) Mieszkam w Chorzowie, na śląsku. Jestem Directionerką i postanowiłam założyć bloga. Mam nadzieję, że znajdą się takie osoby, które będą chciały go czytać i którym on się spodoba :))) Nigdy wcześniej nie prowadziłam żadnego fanfiction ani nic z tych rzeczy, jest to dla mnie nowość ;D Już nie mogę się doczekać ;3

Na początku chciałabym pisać imagina o Liaśku ;) Chcę Was uprzedzić, że w moim blogu chłopacy nie są piosenkarzami, nie mają zespołu i nie są sławni. Komentujcie ile wlezie, ale proszę Was, żeby nikt nie hejtował, bo wszystkie komentarze biorę do siebie i potem przeżywam ;3 Życzę miłego czytania ;***