-O tej porze?
-Chodź, przejdziemy się...- złapał mnie za rękę, kiedy ubrałam swoją kurtkę. Zaprowadził mnie do auta. Otworzył mi drzwi i wsiedliśmy.
-Słyszałem, że pokłóciłaś się z Jamesem- odezwał się Li, kiedy ruszyliśmy.
-Tak- westchnęłam, przewracając oczami.
-O co dokładnie poszło?
-O jutrzejszą akcję. Nie chcę o tym gadać- westchnęłam, przewracając oczami.
-No, okej- powiedział, kończąc rozmowę. W pewnej chwili położył rękę na moim udzie, a mnie przeszły ciarki. Pogłaskał mnie delikatnie. Mruknęłam niezadowolona, kiedy wziął swoją dłoń, a on uśmiechnął się pod nosem. Ups, miał tego nie usłyszeć. Zerknęłam za okno i zapatrzyłam się w niebo.
-Chodź, wychodzimy- powiedział cicho Liam. Ale seksowny głos... Zaraz, o czym ja myślę? Liam objął mnie delikatnie i zobaczyłam, gdzie jesteśmy. Jakiś park. Nikogo nie było w pobliżu, sama zapewne bałabym się tutaj przychodzić. Mocniej wtuliłam się w chłopaka.
-Boisz się?
-Nie, tutaj jest tak po prosu... dziwnie- nie zdołałam wymyślić niczego lepszego.
-Chodź, piękna- zaczęliśmy iść z Liamem przed siebie. Prowadził mnie alejkami, kiedy nagle doszliśmy do pięknego jeziorka. Usiedliśmy na ziemi. Rozejrzałam się wokół.
-Pięknie tutaj...
-Prawda? I tak cicho...- Przytulił mnie.
-Kocham cię- powiedział. Chyba czekał, aż odpowiem mu to samo, ale ja milczałam. Nie wiem, co czuję. To znaczy... zdaje mi się, że go kocham, ale skąd mam wiedzieć, czy to na pewno jest to? Liam westchnął i zaczął wpatrywać się w wodę. Zrobiło się niezręcznie cicho. Poczułam się tak, jakbym go... zawiodła.
-Kocham cię- powtórzył i nieoczekiwanie zaczął mnie całować. Wpuściłam jego język do swoich ust. Liam pogłębiał pocałunek z każdą chwilą. Po jakimś czasie oderwaliśmy się od siebie. Boże, jak on nieziemsko całuje...! Wtuliłam się w jego tors, kiedy w oddali coś dostrzegłam. Ktoś tam był i nas obserwował. Poruszyłam się niespokojnie.
-Coś się stało?
-Niee... eeemm... widzisz tam coś???- Liam wpatrzył się w ciemność.
-A ty coś widziałaś?
-Pewnie mi się zdawało...- teraz już nic tam nie widziałam. Może rzeczywiście mi się zdawało?
-Nie przejmuj się, jestem z tobą- odparł Li, a ja oparłam głowę na jego ramieniu. Moje powieki robiły się coraz cięższe...
Słońce potrafi być wredne... Przetarłam zaspane oczy, odwracając wzrok od światła. Chwila, przecież wczoraj byłam z Liamem w parku... zasnęłam tam??? Rozejrzałam się. Byłam w swoim pokoju, Liam musiał mnie tu przynieść. Ubrałam się w to i zeszłam na dół.
-Cześć Kitty, jak się spało?- przywitał mnie Harry.
-Hej, bardzo dobrze, dzięki, że pytasz- uśmiechnęłam się, szukając wzrokiem Liama, kiedy poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach.
-Witaj księżniczko- pocałował mnie czubek głowy.
-No cześć- wyszczerzyłam zęby. Zjedliśmy śniadanie, ja nie umiałam przestać myśleć o jutrzejszej akcji. Jakoś jednak dzień minął i szybko udałam się w krainę Morfeusza.
jejeje jak fajnie w tym parku no no xD
OdpowiedzUsuńczekam na tą akcję !!