sobota, 23 listopada 2013

Liam- cz.1

Czas na kolejny rozdział! Ten pierwszy był bardzo krótki, ale to był taki wyjątek... ;))) Teraz będą już coraz dłuższe ;D A tak z innej beczki- kto czeka na 1DDay? Bo ja się tak jaram, że nie wiem co ^^ jejciu, mam nadzieję, że wszystko będzie mi działać, bo chcę oglądać! =) Tutaj daję link, jakby ktoś nie miał: http://www.youtube.com/watch?v=ET4rM4TnJgg&app=desktop




Zignorowałam go jednak, jak się okazało, słusznie, bo chłopak zaraz wyszedł. Pojechałam do domu ze świadomością, że minęła kolejna ciężka środa.
Kiedy wstałam następnego dnia, pogoda dalej była taka deszczowa i brzydka. Cały dzień chodziłam smętna i osowiała. Gdy wracałam późnym wieczorem do domu, ujrzałam jakąś ciemną postać. Szwędała się po okolicy i wyglądała znajomo...
-Ten facet mnie prześladuje, czy co?!- zakończyłam dość chaotyczną relację z ostatnich dwóch dni nieco histerycznym wołaniem. Mimo wszystko, moja przyjaciółka zdawała się wszystko rozumieć.
-Spokojnie, dziewczyno- Natt potrząsnęła mną delikatnie- dobijasz się do mnie o 22:00 i uważasz, że  śledzi cię facet, którego widziałaś dwa razy w życiu? Dobrze zrozumiałam?
-Faktycznie śmieszne- zaśmiałam się, Nathalie jednak do końca mnie nie przekonała.
-Idź się prześpij, rano spojrzymy na to "świeżym okiem", ok? A przede wszystkim się uspokój.
-Dobra- pożegnałam się z przyjaciółką i pojechałam do domu. Mężczyzny już nie było, więc poszłam spać. W piątek obgadałyśmy całą sprawę z Natt i uznałyśmy, że gadałam głupoty. Poniosło mnie. Cały dzień zleciał na luzie, Natt potrafiła mnie uspokajać. Jednak gdy w sobotę chciałam iść na zajęcia (studiowałam zaocznie), zobaczyłam czarne auto stojące przed moim domem. Zdziwiłam się.
-Co jest...- głos zamarł mi na ustach, kiedy zobaczyłam, kto z tego auta wysiada.
-Idziesz ze mną, mała- facet z pubu we własnej osobie. Chwycił mnie za nadgarstek i wsadził do auta. Popatrzyłam na niego wystraszona.
-Podobasz mi się. Od teraz jesteś moją kobietą- co ku*wa? On chyba żartuje!
-Co proszę?!- chciałam wysiąść z auta, ale mężczyzna ruszył. Poza tym, chyba rozszyfrował moje chęci, bo zablokował drzwi.
-Po pierwsze: nie mów do mnie "mała", a po drugie: nie jestem twoją własnością!- uśmiechnął się kpiąco. Co go tak bawi?!
-Coś jeszcze?- najwidoczniej miał mnie w dupie.
-Tak, masz mnie zostawić w spokoju!
-Nie licz na to- spojrzał na mnie swoimi brązowymi oczami. Były piękne... Ale zaraz, o czym ja myślę?! On mnie porwał! Odwróciłam wzrok. Te ostatnie słowa brzmiały w mojej głowie niczym echo... "porwał mnie..." W tym momencie zadzwonił mi telefon.
-Nie odbieraj- rzucił krótko chłopak.
-Bo co?- udawałam twardą.
-Bo ja tak mówię.
-I co z tego?- powiedziałam wyzywająco, a on zabrał mi ten cholerny telefon. Wyrwał mi go z ręki!
-Dostaniesz go, jak będziesz grzeczna- w co on gra????

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz