poniedziałek, 25 listopada 2013

Liam- cz.2

Łohohohohoh... smutam tak jakoś :((( Oczywiście (tego się najbardziej obawiałam :o ) film na 1DDay nie chciał mi się odtworzyć i nie mogłam oglądać :"(  no, ale cóż, nie będę się to użalać, czas na 2 rozdział, mam nadzieję, że się Wam spodoba ;)



Odwróciłam głowę w stronę okna. Widziałam, jak mijamy kolejne domy, coraz to nowocześniejsze. Czy zbliżamy się do centrum? Chyba tak. Zerknęłam ukradkiem na chłopaka. Był skupiony na drodze. Zmarszczyłam brwi i znów wyjrzałam za okno, jechaliśmy dość szybko, ale co tam. Lubię szybką jazdę. Pamiętam, jak zawsze jeździłam z moim starszym bratem. Ale stop. Nie chciałam o tym myśleć. Swoją drogą spostrzegłam, że zbliżamy się do... lotniska?! Co on chce ze mną zrobić? Zaczęłam się jeszcze bardziej bać, nowe pytania błądziły w mojej głowie. Kim on jest? Gdzie mnie zabiera? Po co to wszystko?
-Wychodzimy- chłopak przerwał moje myśli. Wow, otworzył mi drzwi, podał rękę! Niepewnie przyjęłam ten gest, co nie oznacza, że mu ufam. Wręcz przeciwnie, a nawet się go boję.  Złapał mnie za nadgarstek i poszliśmy na odprawę, przyjechaliśmy widocznie na czas... On to wszystko zaplanował?! Kiedy szliśmy w stronę samolotu, zaczęłam się zastanawiać, czy nie uciec. Chyba nie zrobiłby mi nic złego przy ludziach? Ale wolę nie myśleć, co by się stało, gdyby udało mu się mnie złapać... On nie wygląda na mięczaka, lepiej z nim nie zadzierać. W dodatku chwycił mnie mocniej za nadgarstek (wrrrr... za ten piekielny nadgarstek), zupełnie jakby wiedział, co mam ochotę zrobić. Jedno tylko mnie zdziwiło: a co z autem? Nie zaprzątałam sobie tym głowy, bo zobaczyłam, dokąd lecimy. Otóż, ten facet zabiera mnie do Niemiec! ALE CZEGO ON ODE MNIE CHCE, NIE ZNAMY SIĘ PRZECIEŻ! Nie chcę nigdzie z nim lecieć... Nagle zauważyłam ludzi, którzy szli w naszą stronę. Czterech mężczyzn. Wystraszyłam się ich trochę, bo wyglądali nie mniej groźnie od mojego oprawcy. On ich chyba zna, przywitali się ze sobą. Mnie potraktowali jak powietrze. Wsiedliśmy do samolotu, nikt do nikogo się nie odzywał. Panowała napięta atmosfera. Musiałam usiąść między tym "moim" ochroniarzem, a którymś z jego kolegów. Miał piękne, niebieskie oczy, kiedy na niego spojrzałam, uśmiechnął się pocieszająco. Przynajmniej ktoś mnie... wspiera? Pociesza? Przynajmniej nie czuję się "samotnie". Przez cały lot nikt się do mnie nie odezwał, nikt nie zwrócił na mnie najmniejszej uwagi. Ale świnie... Po co ja tu jestem? Nie, mnie tu chyba "nie ma"... W pewnym momencie chłopacy zaczęli coś szeptać między sobą.
-Kto to jest?- spytał chłopak z lokami. O, jak miło, teraz dopiero mnie zauważył?
-Moja kobieta- odpowiedział ten, co mnie tu przyprowadził.
-Po co ją zabrałeś?- chłopak o miodowych oczach.
-Nie jest bezpieczna- znowu loczek. Martwią się?
-Ze mną jest.
-A swoją drogą, od kiedy to nasz Liam mówi, że ma kobietę? To nie jest kolejna zabawka?- zakpił blondyn. Teraz przynajmniej wiem, jak ma na imię facet, który mnie porwał. Szkoda, że sam mi tego nie powiedział...
-Zamknij się, Niall- warknął Liam. No to drugie imię znamy. Nieźle. Jeszcze trzy i będę mogła mówić do nich wszystkich po imieniu... Rozmowa nie trwała długo, na tym mężczyźni skończyli wymianę zdań. Za oknem widziałam chmury, znowu nikt się nie odzywał...
Zaczęłam zastanawiać się nad tym, co usłyszałam. "Nie jest bezpieczna"... Co on chciał przez to powiedzieć? Co mi grozi? Czy ja mam być czyjąś zabawką? Mam dosyć. Ze zmęczenia i z wrażeń, usnęłam.



Liam z przyjaciółmi  ;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz