-Co tak cieszysz japę, stary?- zapytał Lou szczerząc zęby.
-No jak to? W końcu unieszkodliwiliśmy tamte śmiecie, prawda?- mówiąc to, splunął na podłogę, na co Denise zmarszczyła brwi. Zrobiło się jakby głośniej. Zayn przyniósł jakąś reklamówkę z piwami i nie tylko.
-Trzeba to uczcić!
*jakiś czas później, oczami Kate*
Zmęczona tym wszystkim, klapnęłam na kanapie. Chyba troszkę przesadziłam z alkoholem. Nie tylko ja, nawiasem mówiąc, bo wszyscy byli już trochę wstawieni.
-Hej, Kitty, brałaś kiedyś?- Niall usiadł naprzeciw mnie. Na początku nie zrozumiałam, o co mu chodzi, ale kiedy pokazał mi biały, drobny proszek w foliowym woreczku, zorientowałam się, o czym gada. Zgodnie z prawdą, pokręciłam przecząco głową.
-To trzymaj, pokażę ci- rzucił mi woreczek, drugi wyciągnął z kieszeni.
-Eeee... wiesz Niall, może za chwilę, idę do toalety...- nie miałam ochoty, nigdy nie brałam narkotyków i nie zamierzałam tego robić.
-Boisz się?
-Nie, po prostu nie teraz- skłamałam. Wstałam i pośpiesznie opuściłam salon. Poszłam do toalety. Słyszałam jakieś śmiechy dochodzące z dołu, dodatkowo zaczynało szumieć mi w głowie. Przepłukałam twarz chłodną wodą i poszłam bawić się dalej, bo Liam już pukał mi do drzwi, pytając troskliwie, czy wszystko okej. Oczywiście cały czas uważałam na Niall'a, ale chyba zapomniał o tamtych narkotykach.
(...)
-Hahahahaha!- zaśmiałam się jak głupia, byłam już kompletnie pijana. Nie tylko ja, wszyscy jednak świetnie się bawiliśmy. Ciekawe, jak będę czuć się jutro, ale nie myślałam o tym w tamtej chwili. Jednak kiedy ktoś zaczął palić, chyba Zayn, poczułam od razu. Nienawidziłam dymu.
-O fuuuu.... ale nadymiliście, idę się przejść na świeże powietrze- powiedziałam cicho i wyszłam od razu na zewnątrz. Bez żadnej kurtki, w kapciach, schlana... Szłam tak sobie i było mi ciepło, chociaż to już połowa listopada i pogoda raczej nie jest taka jak w słonecznej Hiszpanii, czy w Egipcie. W każdym bądź razie, było mi wesoło i zaczęłam sobie nucić jakieś piosenki. Nie jestem pewna, czy to moje "nucenie" było aż takie ciche, jak na normalne nucenie, ale trudno. Nie zwracałam na to uwagi, tak samo miałam w nosie to, gdzie idę i jak długo, czy ktoś się może o mnie martwi. A kiedy zobaczyłam kilku ludzi przy jakimś samochodzie, beztrosko i chwiejnym krokiem ruszyłam w tamtym kierunku.
-Proszę pańskie prawo jazdy- policjant wyciągnął dłoń w kierunku faceta siedzącego w aucie. Drugi siedział w wozie policyjnym. Nagle ich wzrok spoczął na mnie.
-No cześć- uśmiechnęłam się ładnie i wyciągnęłam rękę z kieszeni, żeby nią pomachać. Niestety, ręka wyszła zbyt szybko, przez co zawartość mojej kieszonki się wysypała. Na chodnik upadł mi foliowy woreczek z narkotykami, którymi poczęstował mnie Niall. Podniosłam to i przyjrzałam się. Policjant ruszył w moim kierunku. O kurwa, wytrzeźwiałam od razu.


