wtorek, 4 lutego 2014

Liam- cz.23

Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam. Biegłam tak chwilkę, kiedy przystanęłam i rozejrzałam się. Pięknie... Ale co ja głupia sobie pomyślałam??? Że zaczną mnie gonić?! W sumie, lepiej, ze poszłam. Ale jak wrócić teraz do domu? No, ja to czasami potrafię. Pomimo mojej, trochę żałosnej sytuacji, zaśmiałam się. Rozejrzałam się po okolicy i zauważyłam znajomą sylwetkę znikającą za ścianą jakiegoś budynku. Chwila... skąd ja znam tę osobę? Nie umiałam sobie przypomnieć, więc zignorowałam to. Nagle zorientowałam się, jak zimno mi było. Dreszcze przeszły po moim ciele, a ja starałam się rozgrzać, pocierając moje ramiona. Ruszyłam w, jak mi się wydawało, drogę powrotną. Dobrze szłam, bo po chwili zaczęłam rozpoznawać budynki, w końcu w oddali zobaczyłam dom, w którym mieszkam. Im bliżej byłam, tym bardziej bałam się, tego, co mnie czeka. Obawiałam się, że Liam jest teraz strasznie zły. Upsss... W końcu znalazłam się przed drzwiami. Niepewnie je otworzyłam.
-Katie, do cholery!!!- o kurwa, no pięknie. Ale co ja mogę, że zaczęli palić, a ja nienawidzę dymu? No to sobie poszłam i tyle, chyba mogę czasami wyjść bez Liama??? O wilku mowa. Właśnie stanął przede mną. Spuściłam głowę.
-Gdzie ty chodzisz?! Czy masz pojęcie, jak bardzo się martwiłem?!- nic nie mówiłam. No bo co miałam powiedzieć? Jeszcze bardziej go wkurzę, znając życie.
-Chodź- mocno chwycił moją rękę, po czym zaprowadził mnie na górę. Nie szarpałam się, on tylko wepchnął mnie do mojego pokoju i zamknął drzwi na klucz. Przeszły mnie ciarki, nie cierpiałam, kiedy mnie zamykał. Kim on do cholery jest?! Wiem, że zachowałam się głupio, ale nie tylko ja, zresztą nie mam pięciu latek... W złym humorze próbowałam zasnąć.


Kiedy rano wstałam, nie obyło się oczywiście bez bólu głowy. Czułam się okropnie, tym bardziej, że Liam był na mnie zły. Ubrałam się w https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRXkzsdWIDbdRJsOVj82CN2HKerwxQVuWG5BNO3RoxKf-xG1UJTYQ , a następnie spróbowałam otworzyć drzwi. Nic z tego, z zaskoczeniem zauważyłam, że nadal są zamknięte. Dlaczego mnie jeszcze nie wypuścił?! Zaczęłam w nie pukać, ale to nie skutkowało. W końcu przestałam, bo głowa mi pękała. Zaczęłam zastanawiać się, która jest godzina, bo może wszyscy jeszcze po prostu śpią??? Nagle usłyszałam czyjeś kroki, szybko usiadłam na łóżku. Ktoś przekręcił zamek w drzwiach i do wszedł do pokoju. Oczywiście Liam.
-Masz śniadanie- powiedział cierpko. Zdziwiona popatrzyłam się na niego, ale odwrócił wzrok.
-Porozmawiamy później- powiedział i wyszedł szybko. On też nie wyglądał zdrowo. Swoją drogą, ciekawe, kiedy się zorientowali, że mnie nie ma? I jaka była ich reakcja? Niezadowolona westchnęłam i zajęłam się posiłkiem. Położyłam naczynia na stoliku i usiadłam na mój 'ukochany' parapet. Siedziałam tam sobie, nie wiem, ile czasu minęło. W końcu jednak postanowiłam powalczyć o swoją wolność i zaczęłam pukać w drzwi.
-Tak?- tym razem Liam przyszedł szybciej.
-Możesz mnie wypuścić?- spytałam trochę zgryźliwie.
-Może... Ale na razie zachowujesz się jak dziecko.
-Ja?! Chciałam zauważyć, że nie tylko ja wczoraj piłam, nie moja wina, zaczęliście palić...
-ALE MÓWIŁEM CI, ŻE ZE WZGLĘDU NA TWOJE BEZPIECZEŃSTWO MASZ NA SIEBIE UWAŻAĆ, A WCZORAJ OSIĄGNĘŁAŚ SZCZYT GŁUPOTY!
-Dlaczego tak się o mnie boisz?! Nie mam pięciu lat!
-Bo martwię się o ciebie, w każdej chwili może ci się coś stać!
-A może ja nie chcę, żebyś się martwił?! Wiesz, naprawdę trudno jest kochać kogoś, kto nie chce wypuścić cię z domu i traktuje cię, jakbyś był niedorozwinięty umysłowo!- zanim pomyślałam, co mówię, było już za późno. Liam walną pięścią ścianę obok, obrócił się i wyszedł. Czemu ja zawsze muszę sobie utrudniać życie? Osunęłam się po ścianie, a łzy powoli zaczęły spływać po mojej twarzy. Jestem taka głupia...

piątek, 31 stycznia 2014

Liam- cz.22

Zamyślony usiadłem obok Kitty i objąłem ją ramieniem. Wszyscy oglądali jakiś film, tylko ja nie zwracałem na to uwagi, byłem zbyt pogrążony w swoich przemyśleniach. Z tego wszystkiego nie zauważyłem, kiedy zaczynało się ściemniać. No tak, uroki późnej jesieni. Uśmiechnąłem się, kiedy spostrzegłem, że Kate przysnęła. Nagle do pokoju wparował Zayn, budząc ją przy okazji. Był w doskonałym humorze.
-Co tak cieszysz japę, stary?- zapytał Lou szczerząc zęby.
-No jak to? W końcu unieszkodliwiliśmy tamte śmiecie, prawda?- mówiąc to, splunął na podłogę, na co Denise zmarszczyła brwi. Zrobiło się jakby głośniej. Zayn przyniósł jakąś reklamówkę z piwami i nie tylko.
-Trzeba to uczcić!



*jakiś czas później, oczami Kate*

Zmęczona tym wszystkim, klapnęłam na kanapie. Chyba troszkę przesadziłam z alkoholem. Nie tylko ja, nawiasem mówiąc, bo wszyscy byli już trochę wstawieni.
-Hej, Kitty, brałaś kiedyś?- Niall usiadł naprzeciw mnie. Na początku nie zrozumiałam, o co mu chodzi, ale kiedy pokazał mi biały, drobny proszek w foliowym woreczku, zorientowałam się, o czym gada. Zgodnie z prawdą, pokręciłam przecząco głową.
-To trzymaj, pokażę ci- rzucił mi woreczek, drugi wyciągnął z kieszeni.
-Eeee... wiesz Niall, może za chwilę, idę do toalety...- nie miałam ochoty, nigdy nie brałam narkotyków i nie zamierzałam tego robić.
-Boisz się?
-Nie, po prostu nie teraz- skłamałam. Wstałam i pośpiesznie opuściłam salon. Poszłam do toalety. Słyszałam jakieś śmiechy dochodzące z dołu, dodatkowo zaczynało szumieć mi w głowie. Przepłukałam twarz chłodną wodą i poszłam bawić się dalej, bo Liam już pukał mi do drzwi, pytając troskliwie, czy wszystko okej. Oczywiście cały czas uważałam na Niall'a, ale chyba zapomniał o tamtych narkotykach.
(...)
-Hahahahaha!- zaśmiałam się jak głupia, byłam już kompletnie pijana. Nie tylko ja, wszyscy jednak świetnie się bawiliśmy. Ciekawe, jak będę czuć się jutro, ale nie myślałam o tym w tamtej chwili. Jednak kiedy ktoś zaczął palić, chyba Zayn, poczułam od razu. Nienawidziłam dymu.
-O fuuuu.... ale nadymiliście, idę się przejść na świeże powietrze- powiedziałam cicho i wyszłam od razu na zewnątrz. Bez żadnej kurtki, w kapciach, schlana... Szłam tak sobie i było mi ciepło, chociaż to już połowa listopada i pogoda raczej nie jest taka jak w słonecznej Hiszpanii, czy w Egipcie. W każdym bądź razie, było mi wesoło i zaczęłam sobie nucić jakieś piosenki. Nie jestem pewna, czy to moje "nucenie" było aż takie ciche, jak na normalne nucenie, ale trudno. Nie zwracałam na to uwagi, tak samo miałam w nosie to, gdzie idę i jak długo, czy ktoś się może o mnie martwi. A kiedy zobaczyłam kilku ludzi przy jakimś samochodzie, beztrosko i chwiejnym krokiem ruszyłam w tamtym kierunku.
-Proszę pańskie prawo jazdy- policjant wyciągnął dłoń w kierunku faceta siedzącego w aucie. Drugi siedział w wozie policyjnym. Nagle ich wzrok spoczął na mnie.
-No cześć- uśmiechnęłam się ładnie i wyciągnęłam rękę z kieszeni, żeby nią pomachać. Niestety, ręka wyszła zbyt szybko, przez co zawartość mojej kieszonki się wysypała. Na chodnik upadł mi foliowy woreczek z narkotykami, którymi poczęstował mnie Niall. Podniosłam to i przyjrzałam się. Policjant ruszył w moim kierunku. O kurwa, wytrzeźwiałam od razu.

piątek, 17 stycznia 2014

Liam- cz.21

Znalazłam jeszcze czas, by dodać kolejny rozdział, nie sądziłam, że spakuję się tak szybko :D Wciepłam wszystko, byle by jakoś było, konkretniej mówiąc xD 
 __________________________________________________




Kiedy wróciliśmy do domu, bez namysłu runęłam na łóżko i zasnęłam w ubraniu. Byłam wyczerpana i zestresowana.

-Chodź do mnie...- znowu usłyszałam ten głos. Rozejrzałam się, ale nic nie zobaczyłam. Gdzie ja się w ogóle znajdowałam? Przystanęłam na chwilę, aby określić moje położenie. Znajdowałam się w jakiejś ciemnej i opuszczonej fabryce. Co ja tutaj robię? Nie znam tego miejsca, ale czuję się w nim dziwnie znajomo. Zupełnie tak jakbym była tutaj kiedyś, zarazem jednak odczuwałam pewien niepokój związany z tym miejscem. Usłyszałam za sobą kroki.
-Już do ciebie idę...- ten głos... Czym prędzej ruszyłam przed siebie. Biegłam zahaczając o pudła i twarde przedmioty, które drapały i obijały moją delikatną skórę. Znalazłam się w jakimś korytarzu. Czyjeś kroki odbijały się echem po ścianach, nie wiedziałam teraz, w którą stronę mam uciekać. Zrobiłam krok w przód, kiedy coś wbiło mi się boleśnie w stopę. To chyba szkło. Krzyknęłam z bólu i poczułam ciepły płyn zalewający podeszwę mojej stopy. Krew. Kroki były coraz głośniejsze, strach ogarnął całe moje ciało. Wstąpił na mnie zimny pot, stałam sparaliżowana. Kiedy poczułam, czyjąś obecność tuż za mną, moje nogi zostały odblokowane. Ruszyłam do przodu. Biegłam, starając się ignorować przeszywający kłucie zranionej stopy.
-Przede mną nie uciekniesz, Kate...- w tym momencie poczułam ogromną falę bólu zalewającą całe moje ciało, od głowy, aż po stopy. Upadłam półprzytomna na ziemię.

Zalana potem usiadłam na łóżku z krzykiem na ustach. Oczy miałam szeroko otwarte i byłam cała zesztywniała. Boże, jaki to był okropny sen. Odruchowo spojrzałam się na swoje nogi, jakbym chciała sprawdzić, czy są całe. Zerknęłam na zegarek. Była 13:00. Czy ja serio tak długo spałam? I nikt mnie nie obudził? Ubrałam się w czarne rurki i biały podkoszulek, potem zeszłam na dół. Nie byłam głodna.


*oczami Liama*
Zauważyłem, że moja księżniczka schodzi po schodach, więc podszedłem do niej i wziąłem ją na ręce. Zaczęła się śmiać i starała uwolnić się z mojego uchwytu, ale nic z tego. Zaniosłem ją do kuchni i posadziłem na blacie.
-Co chciałabyś zjeść?- spytałem, bo nie jadła nic od wczoraj.
-Nie dzięki, nie jestem głodna...- odparła.
-Zjesz coś.
-Nie- westchnąłem. Okej, nie chciałem się z nią kłócić o takie głupoty. Pocałowałem ją w czoło.
-Dzisiaj idziemy na ognisko- jej twarz rozświetlił promienny uśmiech.
-Lubisz ogniska?
-Tak, bardzo, uwielbiałam urządzać je z przyjaciółmi. Nie było nas wielu, ale zabawa zawsze była mega- kolejny raz się zaśmiała, a ja czułem się szczęśliwy widząc ukochaną osobę w takim stanie. Nie cierpię, kiedy Kate jest smutna. Chcę, żeby ze mną była zawsze szczęśliwa i czuła się bezpiecznie. Zabierając ją do siebie naraziłem ją na niebezpieczeństwo, wiem o tym, ale nigdy nie dopuszczę, żeby coś jej się stało, żeby kiedykolwiek płakała. Jest taka delikatna, spokojna i optymistyczna, pomimo tego, co wiem o jej przykrych doświadczeniach, łatwo ją też zranić, bywa bardzo nieśmiała. Chociaż czasami potrafi pokazać różki... Przytuliłem ją mocno. Odwzajemniła uścisk, ale po chwili zeskoczyła z blatu.
-Co robisz?
-Chciałabym coś porobić- kąciki moich ust poszły ku górze. Kate otworzyła szeroko oczy.
-Pooglądam telewizję- uznała i szybko wycofała się z kuchni, a ja się zaśmiałem. Po chwili udałem się do salonu, gdzie Zayn, Kate, Julia, Ann i Niall oglądali jakąś komedię. Dołączyłem się do nich, siadając obok Kate. Objąłem mój skarb i zacząłem myśleć nad tym, czy mnie kocha... Co czuje, kiedy mnie widzi, kiedy się całujemy, kiedy ją przytulam? Czy czuje do mnie to samo, co ja do niej?


Liam & Kate ^^

czwartek, 16 stycznia 2014

~

Niestety nie dam rady dodawać na razie rozdziałów, bo jestem chora i w dodatku muszę się pakować na wyjazd :( Wyjeżdżam w niedzielę, a wracam w sobotę 25.01, w drugim tygodniu będę w domu, więc pojawią się nowe rozdziały :) Do zobaczenia, chociaż wcale nie mam ochoty jechać na zimowisko ;c Wesołych (i śnieżnych xD) ferii życzę ;)

wtorek, 14 stycznia 2014

Liam- cz.20

Hmmm... tak sobie pomyślałam, że czasami mogłabym wplatać do opowiadania jakieś w miarę krótkie momenty, wspomnienia z historii Kate i Liama, żeby lepiej przybliżyć ich historię :)
 

-Zacznijmy od tego, że teraz ładnie odłożycie broń... Chyba nie chcecie, żeby tej panience coś się stało?- mężczyznę wyraźnie bawiła cała ta sytuacja. Podniósł broń i przycisnął ją do mojej skroni. Czułam się okropnie głupio. Dałam się tak wkręcić, chciałam sobie udowodnić, że nie jestem niezdarą. I co z tego wyszło? Jedno, wielkie gówno. Brawo, tylko ja mam takiego pecha. Nagle do pomieszczenia wkroczyli  Liam i Louis. Zdziwili się, kiedy zobaczyli chłopaków z podniesionymi rękoma i mnie w tej głupkowatej sytuacji. W oczach Liama dostrzegłam... strach? Ból? A może wszystko na raz? Oni też odłożyli broń.
-Myślicie, że się was nie spodziewałem? Zawsze jestem ostrożny...- zaśmiał się parszywie, a ja nie mogłam spojrzeć chłopakom w oczy. Czułam się, jakby to wszystko było moją winą, chociaż nie mogłam przewidzieć tego, że ten koleś jest uzbrojony.
-Nie ruszaj się z miejsca, bo rozwalę jej tą śliczną główkę- powiedział mój oprawca do Liama, który starał się nieznacznie zbliżyć do jednego z pistoletów. Jeżeli oni coś zrobią, ten facet mnie zabije. Oni nie mogą zrobić nic...



 *....*
 -Nie ruszać się, bo strzelam! To jest napad!- mój kolega Ricky wpadł do salonu, będącego w owym momencie bankiem.
-O nie!- zaczęła krzyczeć Nathalie.
-Dawaj pieniądze- chłopiec skierował głowę w moją stronę.
-Nie!
-Daj, bo strzelam!- pokiwał pistoletem na wodę tuż przed moim nosem. Zaczęłam wrzucać papierowe banknoty do reklamówki z delikatesów, którą podał mi ten bandyta.
-A teraz pójdziesz ze mną...- oprócz siatki, wziął też mnie. Ciągnął mnie w stronę drzwi, Nath krzyczała.
-Pomocy! Niech ktoś nam pomoże!
-Cicho bądź, nikt wam nie pomoże, bo nikt ze mną nie zadziera...- Ricky pomachał swoją "bronią". Próbowałam się wyrwać, ale mi się nie udawało. Był silniejszy. Nagle do salonu wpadł Jamie.
-Zostaw ją, ty potworze!- strzelił z pistoletu na wodę prosto w Ricky'ego. Chłopak padł zaskoczony na ziemię. Byłam wolna.
-Nasz wybawca!- rzuciłyśmy się z Nath James'owi na szyję. Ricky leżał w kałuży wodnej krwi, pieniądze wróciły do banku. W tym wspaniałym momencie do salonu weszła mama.
-Dzieci, koniec zabawy, musimy z tatą popracować. CO TU SIĘ STAŁO?!- spojrzała na mnie i James'a. -MACIE NATYCHMIAST TUTAJ POSPRZĄTAĆ, KONIEC ODWIEDZIN!- wyprosiła Nath i Ricky'ego, a pistolety na wodę i papierowe banknoty zostały zabrane. Bank został rozebrany do części pierwszych. Poszliśmy do swoich pokoi. Koniec zabawy.

*...*



W tym momencie tylko ja mogłam sobie pomóc. Żaden dzielny kowboj mnie nie uratuje, ale ja mogę spróbować. Z całej siły wbiłam szpilkę w nogę mężczyzny, który syknął z bólu. Był zdezorientowany. Kopnęłam go w czułe miejsce, a on wypuścił broń. Chłopacy w mgnieniu oka się nim zajęli, a Liam już trzymał mnie w swoich objęciach. Naprawdę się o mnie martwił, a ja naprawdę byłam w tamtej chwili szczęśliwa. Udało mi się pokazać, że nie zawsze muszę być tą najgorszą. W dodatku poczułam, że moje miejsce jest w ramionach Liama. Nigdzie indziej.

Liam- cz.19

Szybko odszukałam w tłumie Liama i Louisa, wzięłam głęboki oddech, i poszłam dalej. Gościu siedział przy barku, więc się dosiadłam. Od razu zwrócił na mnie uwagę. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie. Rozejrzałam się dokoła i obejrzałam drinki, jakie mają do wyboru. Kontem oka zerknęłam na mężczyznę. Rozmawiał z jakimś kolegą, który poszedł po chwili. Zdecydowałam się zamówić drinka, który mi się spodobał. Już miałam płacić, kiedy brunet chwycił mnie za rękę.
-Ja zapłacę- uśmiechnął się.
-Dziękuję, nie trzeba- udawałam speszoną.
-Aż szkoda byłoby nie zająć się tak piękną panną...- uśmiechnęłam się w odpowiedzi.
-Jesteś tutaj sama?
-Tak- westchnęłam, udając smutną
-No to już nie. Zatańczymy?
-Oczywiście, nie mogłabym odmówić tak przystojnemu mężczyźnie- rozpromieniłam się i puściłam mu oczko. Facet objął mnie w talii i zaprowadził na parkiet. Byłam zdziwiona tym, jak łatwo mi to idzie.
-Jesteś taka gorąca- szepnął mi do ucha, kiedy tańczyliśmy.
-Więc na co czekamy?- zadałam znaczące pytanie. Uśmiechnął się.
-Wobec tego, chodź- powiedział i pociągnął mnie w stronę toalet.
-Nie, poczekaj... Do toalety ktoś zawsze może wejść... Chodź na zaplecze...- trochę się chyba poplątałam. W duchu modliłam się, żeby ten facet niczego nie zaczął podejrzewać.
-No, skoro wolisz...- dziwnie się spojrzał, ale ostatecznie ruszyliśmy na zaplecze. Ufff, udało się. Trochę szybko mi to poszło. Spojrzałam za siebie, ale nigdzie nie widziałam Liama. Mam nadzieję, że gdzieś tutaj jest. Weszliśmy w jakiś korytarz, gdzie muzyka była wyraźnie cichsza. Mężczyzna otworzył drzwi do jakiegoś pomieszczenia i znaleźliśmy się w środku. Zaczynałam się stresować.
-Miło cię widzieć- usłyszałam znajomy głos Nialla. Dzięki Bogu. Mężczyzna odwrócił się, chłopacy zagrodzili mu drogę.
-Też się cieszę z tego spotkania- prychnął facet. Nie okazał żadnego strachu. -Będziemy mogli pogadać...- chciałam odejść, ale osobnik trzymał mnie mocno. Nagle poczułam coś zimnego przy żebrach. O kurwa.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Liam- cz.18

Hehehehe, okej, no to zaczyna się akcja ;D Trochę myślałam nad tym, jaka powinna ona być, w końcu jednak wymyśliłam coś, oby się spodobało ;D


-Wstawaj śpiochu, już dwunastaa!- czyjeś krzyki wybudziły mnie ze snu. Nie chciało mi się wstawać, słowa do mnie nie docierały.
-No weeeź, nie zakrywaj nam się, tylko wychodź spod pierzynki!
-Nieee chceee mi się...- powiedziałam, a raczej wyziewałam i wtuliłam głowę w poduszkę.
-Pobudka, nie ma wyjątków!- usłyszałam, jednak nie przejęłam się tymi słowami. Do czasu, kiedy poczułam coś twardego spadającego na mnie, co skutecznie wyrwało mnie ze snu już na dobre.
-Ałć...- tylko to dałam radę wydukać, byłam nieco zdezorientowana, szczególnie tłumem w moim pokoju. W końcu jednak zorientowałam się, że to tylko Ann, Juli i Den. Stały i śmiały się ze mnie.
-Hehehe, bardzo śmieszne...
No nie gniewaj się, nie chciałaś wstać, to sięgnęłyśmy po bardziej radykalne środki- zachichotała Den, kładąc rękę na moim ramieniu. Nath też stosowała takie "radykalne środki"... hahaha...
-Po co mnie obudziłyście?- spytałam.
-No bo dzisiaj akcja, już dwunasta, musisz się przygotować, a chłopaki nie chcą jechać na złamanie karku, żeby zdążyć, zanim ten gość pojedzie- powiedziała Ann. Pacnęłam się w głowę. No tak, głupia ja, dzisiaj jest ta akcja!
-Okej, pójdę się ubrać i już schodzę!- mówiąc to, udałam się do łazienki. Ubrałam się w coś wygodnego i zeszłam na śniadanie. Liam przywitał mnie pocałunkiem. Przyjemnie jest być całowanym na dzień dobry, szczególnie w dni takie, jak ten. Wszyscy cały czas żartowali, byli w znakomitych humorach. Ale chyba nie powinni się tak cieszyć przed akcją. Bo co, jeśli coś pójdzie źle??? Co, jeżeli ja nawalę??? Przestałam o tym myśleć i udałam się do mojego pokoju w poszukiwaniu czegoś na wieczór.
-Hmmm...
-Co robisz, Kitty???
-Szukam ubrania na wieczór...
-Wybierz jakąś seksowną, krótką sukienkę.
-Nie będziesz zazdrosny?- spytałam zaczepliwie.
-Będę, ale to jest niestety konieczne- zaśmiałam się w duchu. Liam pocałował mnie w czubek głowy i wyszedł, mówiąc, żebym mu się pokazała w wybranym ciuchu. Szukałam chyba z pół godziny, aż w końcu wybrałam. Ubrałam się, zrobiłam makijaż, spryskałam się perfumami i zawołałam Liama.
-Wooow- stanął w drzwiach pokoju.
-Mmmm... mam na ciebie ochotę...- mruknął przygryzając płatek mojego ucha, a ja poczułam, że się czerwienię. Nienawidziłam się czerwienić... On tylko zaśmiał się cicho i mnie przytulił. Zaciągnęłam się jego zapachem, który działał na mnie jak narkotyk.
-No, gołąbeczki, czas już na nas- do pokoju wkroczył Harry.
-No, no, no,widzę, że możemy już jechać?
-Tak, chodź Liam- pociągnęłam go za rękę. Wsiedliśmy do auta, po chwili byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy i ruszyliśmy w stronę wejścia.
-Niall, Zayn, Harry, wy już idźcie. Kate, jesteś gotowa?- skinęłam głową.
-Idź, ja z Lou będziemy w pobliżu...- Liam pocałował mnie, a ja niepewnie weszłam do klubu. W moje nozdrza uderzyły mocne zapachy perfum, dymu papierosowego i alkoholu. To wszystko spowodowało, że zakręciło mi się w głowie. Szybko jednak się ogarnęłam i poszukałam wzrokiem wysokiego bruneta... Jest! Krzyknęłam w myślach i ruszyłam w jego kierunku. Czułam, że zaczynam się bać.



Kate przed akcją ;3

niedziela, 12 stycznia 2014

Liam- cz.17

-O tej porze?
-Chodź, przejdziemy się...- złapał mnie za rękę, kiedy ubrałam swoją kurtkę. Zaprowadził mnie do auta. Otworzył mi drzwi i wsiedliśmy.
-Słyszałem, że pokłóciłaś się z Jamesem- odezwał się Li, kiedy ruszyliśmy.
-Tak- westchnęłam, przewracając oczami.
-O co dokładnie poszło?
-O jutrzejszą akcję. Nie chcę o tym gadać- westchnęłam, przewracając oczami.
-No, okej- powiedział, kończąc rozmowę. W pewnej chwili położył rękę na moim udzie, a mnie przeszły ciarki. Pogłaskał mnie delikatnie.  Mruknęłam niezadowolona, kiedy wziął swoją dłoń, a on uśmiechnął się pod nosem. Ups, miał tego nie usłyszeć. Zerknęłam za okno i zapatrzyłam się w niebo.
-Chodź, wychodzimy- powiedział cicho Liam. Ale seksowny głos... Zaraz, o czym ja myślę? Liam objął mnie delikatnie i zobaczyłam, gdzie jesteśmy. Jakiś park. Nikogo nie było w pobliżu, sama zapewne bałabym się tutaj przychodzić. Mocniej wtuliłam się w chłopaka.
-Boisz się?
-Nie, tutaj jest tak po prosu... dziwnie- nie zdołałam wymyślić niczego lepszego.
-Chodź, piękna- zaczęliśmy iść z Liamem przed siebie. Prowadził mnie alejkami, kiedy nagle doszliśmy do pięknego jeziorka. Usiedliśmy na ziemi. Rozejrzałam się wokół.
-Pięknie tutaj...
-Prawda? I tak cicho...- Przytulił mnie.
-Kocham cię- powiedział. Chyba czekał, aż odpowiem mu to samo, ale ja milczałam. Nie wiem, co czuję. To znaczy... zdaje mi się, że go kocham, ale skąd mam wiedzieć, czy to na pewno jest to? Liam westchnął i zaczął wpatrywać się w wodę. Zrobiło się niezręcznie cicho. Poczułam się tak, jakbym go... zawiodła.
-Kocham cię- powtórzył i nieoczekiwanie zaczął mnie całować. Wpuściłam jego język do swoich ust. Liam pogłębiał pocałunek z każdą chwilą. Po jakimś czasie oderwaliśmy się od siebie. Boże, jak on nieziemsko całuje...! Wtuliłam się w jego tors, kiedy w oddali coś dostrzegłam. Ktoś tam był i nas obserwował. Poruszyłam się niespokojnie.
-Coś się stało?
-Niee... eeemm... widzisz tam coś???- Liam wpatrzył się w ciemność.
-A ty coś widziałaś?
-Pewnie mi się zdawało...- teraz już nic tam nie widziałam. Może rzeczywiście mi się zdawało?
-Nie przejmuj się, jestem z tobą- odparł Li, a ja oparłam głowę na jego ramieniu. Moje powieki robiły się coraz cięższe...

Słońce potrafi być wredne... Przetarłam zaspane oczy, odwracając wzrok od światła. Chwila, przecież wczoraj byłam z Liamem w parku... zasnęłam tam??? Rozejrzałam się. Byłam w swoim pokoju, Liam musiał mnie tu przynieść. Ubrałam się w to i zeszłam na dół.
-Cześć Kitty, jak się spało?- przywitał mnie Harry.
-Hej, bardzo dobrze, dzięki, że pytasz- uśmiechnęłam się, szukając wzrokiem Liama, kiedy poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach.
-Witaj księżniczko- pocałował mnie czubek głowy.
-No cześć- wyszczerzyłam zęby. Zjedliśmy śniadanie, ja nie umiałam przestać myśleć o jutrzejszej akcji. Jakoś jednak dzień minął i szybko udałam się w krainę Morfeusza.

sobota, 11 stycznia 2014

Liam- cz.16

To był Louis. Usiadł obok mnie.
-Chcesz porozmawiać?- zapytał. Wzruszyłam rękoma.
 -To nie rozwiąże moich problemów.
-Ale będzie ci lepiej- pogłaskał mnie po plecach.
-Może masz rację...
-Wiem, zawsze mam- uśmiechnęłam się.
-Słyszałem, jak pokłóciłaś się z Jamesem. Nie chciał, żebyś jechała na tą akcję...
-Tak, ale ja chcę jechać. Nigdy jakoś nie miałam wielu przyjaciół, tylko jedną przyjaciółkę i brata, który nas bronił, kiedy ktoś nam dokuczał. Kiedy James uciekł z domu, zostałam prawie sama, sama musiałam sobie radzić. Przynajmniej Nathalie, moja przyjaciółka ze mną była... Ale James wolałby, żebym teraz wróciła do domu, nie mam tam jednak czego szukać- powiedziałam w skrócie. Louis pokiwał głową. Faktycznie, poczułam ulgę.
-Nie przejmuj się, przejdzie mu...
-No tak, ale... Nathalie- znowu zachciało mi się płakać.
-Kochanie, teraz wszelkie podróżowanie byłoby niebezpieczne, lepiej dla was, żebyście się nie spotykały na chwilę obecną- on nawet nie wie, jak mi ulżyło. Ma rację, teraz wpakowałabym ją w jakieś gówno, ale mimo wszystko obiecałam sobie, że jakoś się z nią skontaktuję, żeby tylko ją uspokoić. Czułam się źle z tym, że ja tu nic nie robię, a ona się może zamartwiać...
-No już, uśmiechnij się- Louis dźgnął mnie palcem w żebra. Miałam tam łaskotki, więc zaczęłam się śmiać. Nie pozostałam jednak chłopakowi dłużna i walnęłam go poduszką. Zaczęliśmy się wygłupiać.
-Dzięki, teraz mi lepiej- powiedziałam, śmiejąc się.
-Nie masz za co dziękować, a teraz chodź na dół, Liam zaraz wraca- czyli on gdzieś poszedł. Fajnie wiedzieć, ale cóż... Zeszliśmy na dół, a ja włączyłam telewizor. Leciała jakaś komedia, po chwili dosiadły się dziewczyny i śmiałyśmy się razem. Tak bardzo chciałabym, żeby Nath tutaj była...
-Witamy, drogie panie- powiedział Zayn wchodząc do pokoju razem z resztą chłopaków. No, nareszcie są.
-Co tak długo?- Louis wszedł za nimi. Miał rację, na dworze było już ciemno.
-A tak jakoś zeszło...- konkretnie i szczegółowo wyjaśnił Zayn.
Liam potrząsnął delikatnie moim ramieniem.
-Chodź- powiedział.
-Gdzie?
-Na spacer.




Kate & Louis :D

Liam- cz.15

-Będziesz musiała nam w czymś pomóc. Pojutrze pojedziemy do pewnego znanego klubu nocnego. Będzie tam ten mężczyzna- pokazał mi jakieś zdjęcie. Był na nim wyskoki, umięśniony brunet. Przyjrzałam się mu. Powinnam gościa zapamiętać. -Znajdziesz go wśród tłumu i zaczniesz z nim flirtować. Zapewne potem będzie chciał czegoś więcej, rozumiesz?- kiwnęłam niepewnie głową. -Dobrze. Najważniejsze jest, żebyś zaciągnęła go na zaplecze, nigdzie indziej... tam będzie Niall, Zayn i Harry, więc nie musisz się obawiać, tym bardziej, że ja i Liam cały czas będziemy w pobliżu. Będziesz bezpieczna- patrzyłam się na niego. Co oni chcą zrobić z tym facetem? Chyba nie chcą go zabić?
-Okeej...- powiedziałam niepewnie, bo co innego mi zostało? Nie będę się z nimi kłócić.
-Chodź, Kitty- powiedział Liam, obejmując mnie. Dalej był trochę podenerwowany. A ja? Ja chyba zdezorientowana. Liam zaprowadził mnie do mojego pokoju i przytulił.
-Przepraszam, że cię w to wpakowałem. Naprawdę nie chciałem, żebyś musiała zrobić coś takiego, jednak chłopacy się uparli, bo uważają, że ty się do tego nadajesz- zacisnął pięści. -Ale teraz nie ma czasu na kłótnie, to jest bardo ważny plan- spojrzał na mnie.
-Dobrze, zrobię to, ale muszę coś wiedzieć...
-Tak?
-Po co wam ten facet? Co chcecie z nim zrobić?- bałam się jego odpowiedzi, bo nie chciałabym im pomagać w morderstwie... Nie chcę mieć nikogo na sumieniu...
-Och, nic wielkiego, trochę pogadamy, do domu wróci żywy, ale większość zależy od jego przyjaciół.
-Co?
-To trochę skomplikowane- powiedział i cmoknął mnie w czoło.
-Ej...
-No co? Skradłem całusa- powiedział i zaśmiał się. Pokazałam mu język. Po chwili drzwi mojego pokoju uchyliły się. Stanął w nich mój brat. Niespodziewana wizyta...
-James!
-No cześć mała. Co robisz?
-Aaaa... nic- wzruszyłam ramionami, bo istotnie ostatnio nudziło mi się. Liam nie chciał, żebym wychodziła z domu bez niego, to chyba ma związek z tą dziwną sprawą, o której nic nie wiem... taak...
-Myślisz, że ci wierzę?- uśmiechnął się zadziornie. Rzuciłam w niego poduszką.
-Hehehe, okej mała, potem pogadamy... Teraz mamy ważne sprawy do obmówienia- spojrzał na Laiama, który siedział obok mnie. -Chodź Li, słyszałem, że coś się dzieje- James stał się poważny. On też jest w to wszystko zamieszany? Fajnie się wpakowałam...
-Tak, ale już mamy plan- Liam spojrzał niepewnie na mnie, po czym oboje wyszli z mojego pokoju.


Po jakimś czasie usłyszałam pukanie do drzwi. Zeszłam z parapetu, na którym lubiłam rozmyślać i otworzyłam drzwi. James.
-Na pewno chcesz to zrobić?- zapytał. Nie był w dobrym humorze.
-Tak, James, nic mi nie będzie...- od razu zrozumiałam, o co mu chodzi.
-Nie powinnaś pakować się w takie sprawy, to niebezpieczne- powiedział twardo.
-Ale chłopacy będą mnie pilnować.
-No i co z tego?! Nie wiesz, w co się pakujesz, zostając tutaj i będąc z Liamem!
-A wracając do domu, co zyskam?! Kolejne kpiny idiotów z osiedla?! Dalszą obojętność ze strony rodziców i wszystkich ludzi wkoło?! Tam nie miałam nikogo, tylko Nath i ciebie, a kiedy ty uciekłeś, było tylko gorzej! Może teraz zacznę nowe życie, nie ważne, jakie, każde będzie lepsze. Nikt nie wie, ile płakałam w swoim pokoju, jak bardzo miałam dość tego, że jestem gorsza! Zawsze byłam! Mogę zaryzykować, nie mam nic do stracenia i nie zależy mi na powrocie. Ty też nie wróciłeś, dlaczego?- zapytałam jadowicie. Tak oto spokojna i cicha Catherine Johnson traci nad sobą kontrolę.
-A co z Nathalie? Ona też juz ciebie nie obchodzi?- po tych słowach James odwrócił się na pięcie, ciężko dysząc i zszedł na dół. Po chwili usłyszałam trzask drzwi. Wyszedł. Ja też udałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. Ostatnie słowa Jamesa zabolały. Bardzo. Tęsknię za Nath, ale nie mogę wrócić do domu. To oznaczałoby powrót do bycia niewidzialną, nielubianą ofiarą losu. A teraz tak bardzo chciałam zapomnieć o przeszłości, żyć nowym, lepszym życiem. Schowałam twarz w dłoniach, próbując się uspokoić. Wszystkie wspomnienia wróciły. Niekontrolowana łza spłynęła po policzku. Usłyszałam pukanie do drzwi. To nie był Liam.

piątek, 3 stycznia 2014

Liam- cz.14

Tak, jak wtedy Zayn... uchhh....
-Liam...
-Tak?- zapytał prosto do mojego ucha.
-Może mógłbyś wyjść?
-Czemuuu?
-Bo cie o to proszę!
-Ech....- przewrócił oczami i wyszedł. tym razem przekręciłam zamek w drzwiach. Czesałam moje włosy, lubiłam to robić. Ubrałam się w jakieś czarne leginsy, biały podkoszulek i jeansową kamizelkę. Wyszłam do pokoju. Liam wręcz pożerał mnie wzrokiem.
-No co się tak patrzysz?- poczułam, że się rumienię.
-Bo jesteś śliczna...
-Tsaa...- jakoś nigdy nie umiałam w to uwierzyć, nie uważałam się za ładną, a co dopiero "śliczną".
-Chodź- Li objął mnie ramieniem i poszliśmy do kuchni. Usiedliśmy, potem doszli jeszcze Niall i Ann, i zaczęliśmy jeść śniadanie.
-Chodźcie chłopaki, musimy obgadać następną akcję- chłopacy (oprócz Nialla) pocałowali swoje dziewczyny, Liam też mnie cmoknął. Kiedy patrzyłam na resztę, zastanawiałam się, jakie są ich związki... Wglądali szczęśliwie, ale z tymi chłopakami trudno wytrzymać... hehehe... "Nasi" faceci poszli do jakiegoś pokoju zostawiając nas same ze swoimi myślami. Przypomniał mi się ten dziwny telefon... I ten śmiech... I nagle mnie olśniło... Ten facet z klubu miał bardzo podobny głos do tego z telefony, to musiał być ten sam. Trochę się wystraszyłam, ale pocieszyła mnie myśl, że Liam zawsze jest przy mnie i nie pozwoli mnie skrzywdzić... Ale czy na pewno? A może jestem tylko jego laleczką? Ja przecież nie wiem nic o jego przeszłości, o tym, jaki był... A co, jeżeli on tylko udaje, albo mu szybko minie i mnie gdzieś porzuci, albo coś gorszego??? Nie, nie wierzę w to... Jakoś nie potrafiłam wyobrazić sobie, że on mógłby zrobić mi jakąś krzywdę... Fakt, denerwuje się i nie lubi, kiedy się sprzeciwiam, ale nie jest przecież potworem. Moje rozmyślania przerwał mi Louis, który wszedł do pokoju.
-Emmm... Kate, chodź na chwilę...- kiwnęłam głową. O co mu może chodzić? Poszłam za nim do pomieszczenia, które wcześniej było oczywiście zamknięte. Rozejrzałam się. Wyglądało trochę jak biuro, ale bardziej przytulne.
-Usiądź na kanapie- powiedział Lou.
-Nie podoba mi się ten plan- powiedział Liam.
-Liam, nie mamy wyjścia...- odparł Louis. Hę?
-Ale dlaczego Kate?!
-Bo ona nadaje się do tego najbardziej...- powiedział Zayn. Do czego? Czy ja się dowiem?!
-Dobra, zamknijcie się już- powiedział Harry.
-A teraz Kitty, posłuchaj- Lou spojrzał się na mnie, siadając na przeciwko.

niedziela, 29 grudnia 2013

Liam- cz.13

jutro o 15:00 akcja na tt:  #PolishDirectionersStillBelieveInWWAT2014   :)


...A w nich stanął wysoki, umięśniony mężczyzna. Trzymał coś w rękach. To był chyba jakiś list. Ale co ten facet tutaj robi, po co przyszedł?
-Witam, drogie panie- uśmiechnął się krzywo. Podszedł do stolika i położył na nim kartkę.
-To do chłopaków- zaśmiał się. Znasz skądś ten śmiech. Mężczyzna wyszedł, a my siedziałyśmy cicho, wystraszone.
-Coś jest nie tak- stwierdziła Julie.
-Ciekawe, co jest napisane na tej kartce?- już chciałam po niej sięgnąć, gdy weszli chłopacy.
-Co się stało?- zapytał Zayn. Liam podszedł do stolika i wziął kartkę. Z każda chwilą denerwował się coraz bardziej, jego przyjaciele również. Ja z dziewczynami siedziałam cicho, chociaż chciałabym dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Ale nie jestem na tyle głupia, żeby się ich pytać. Może dowiem się przy okazji, nie będę ryzykować i dowiadywać się na siłę, nie jestem wścibska. Zresztą jak oni są zdenerwowani to... muszę przyznać trochę mnie przerażają...
-Ann, Juli, Den, nie wracacie już do Londynu. Będzie bezpieczniej, jeśli zamieszkacie z nami- uznał Li.
-Czas wracać- powiedział Louis. Liam wziął mnie za rękę.
-Chodź, Kitty- pocałował mnie w skroń. Och, Kitty? Fajnie wymyślił, podoba mi się. Kiedy już wszyscy znaleźliśmy sie w domu, chłopacy kazali mi i dziewczynom iść na górę.
-Nie przeszkadzajcie nam- phi, teraz mnie Liam wyganiasz? No cóż, nie chcę go denerwować, zresztą sprawa jest chyba poważna. Wzięłam dziewczyny do siebie. Rozmawiałyśmy, śmiałyśmy się, ale nie byłyśmy zbyt głośno, żeby nie przeszkadzać chłopakom. Kiedy Louis, Zayn i Harry przyszli po dziewczyny i powiedzieli, że już mają iść spać, trochę się zdziwiłam. Trochę bardzo. Poszły, ale to było dziwne, chłopacy aż tak bardzo każą im się słuchać? W tej chwili do pokoju wszedł Liam.
-Idź już spać, jesteś zmęczona- powiedział, skradając całusa.
-Skąd wiesz, że jestem?
-Po prostu zrób to, o co cię proszę i idź spać.
-Ale nie chcę- powiedziałam trochę niepewnie, bo w sumie, to nie chciałam go wkurzyć. Nie należałam do osób, które lubiły się kłócić. No, chyba, że nerwy i inne emocje brały górę, ale to działo się bardzo rzadko i w skrajnych przypadkach. Na przykład wtedy, kiedy Liam mnie porwał. Jednak nie lubiłam, kiedy mi rozkazywał.
-Idź spać!
-Nie rozkazuj mi- delikatnie postawiłam na swoim. Upsss...
-Będę. Mam nauczyć cię posłuszeństwa?- zdezorientował mnie i wystraszył tym pytaniem. Co on chce zrobić? Chyba mnie nie skrzywdzi? Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo on podniósł mnie i położył na łóżku. Wyszedł, zamykając drzwi. Usłyszałam dźwięk przekręcanego zamka. Zamknął mnie na klucz?! Tak... tak kończy cicha i potulna dziewczynka, jaką jestem. Czemu nie mogę być bardziej odważna? Nienawidziłam w sobie tego, że jestem taka cicha. Mogłam mu się sprzeciwić! Kurwa. Chociaż i tak by to pewnie nie poskutkowało, zapewne zdenerwowałby się bardziej. Ale przynajmniej postawiłam na swoim, mam tę satysfakcję, że nawet mu nie uległam. Chociaż to drugie bardziej by ci się opłacało...
Rano obudził mnie delikatny pocałunek w usta.
-Wstawaj, Skarbie- Liam. Otworzyłam oczy, a on wpił się w moje usta. Jaka przyjemna pobudka. Ulegasz mu, Kate. No tak, chyba mu ulegam. Ale on nie jest taki zły, jeśli go lepiej poznać. Da się go kochać, każdego się da. Tak myślę.
-Kocham cię- powiedział.
-Co tak wcześnie?- zamarudziłam zaspana.
-Wcześnie???- zaśmiał się Li. -Ubierz się i chodź na śniadanie, poczekam na ciebie.
-Nie musisz...
-Ale poczekam- no dobra, niech mu będzie. Nie chcę się kłócić, wiem, ze przegram. Wzięłam byle jakie ciuchy i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i owinęłam się ręcznikiem. Czesałam włosy, kiedy ktoś przytulił mnie od tyłu.

piątek, 27 grudnia 2013

Liam- cz.12

Dziewczyny wstały i podeszły do mnie.
-To jest Ann, dziewczyna Louisa- powiedział Liam, a wysoka blondynka o brązowych oczach podała mi rękę.
-Cześć, ja jestem Julie, jestem z Harry'm- przedstawiła się kolejna. Była niższa, miała włosy koloru ciemny blond i zielono-brązowe oczy.
-A to jest Denise, dziewczyna Zayna- Liam przedstawił mi czarnooką brunetkę. Dziewczyny uśmiechnęły się do mnie, oddałam im uśmiech. Od razu usiadłyśmy na jednej z kanap i zaczęłyśmy rozmawiać. Chłopacy gadali oczywiście o jakiś ich sprawach, a nas zajęła konwersacja.
 -Jesteś z Liamem?- zapytała Denise.
-Nieee.... Właściwie, to nie jesteśmy razem- odparłam zgodnie z prawdą. -Ale nie mam wyjścia- dziewczyny skinęły głowami. Chyba wiedziały, o co mi chodzi.
-A kiedy...
-Tego samego dnia, kiedy przyjechali tutaj- odparłam.
-Ahaaa, dlatego cię wcześniej nie widziałyśmy- uśmiechnęła się Julie.
-Nooo... a wy kiedy przyjechałyście?
-Właściwie, to parę godzin temu- uśmiechnęła się Ann.
-Od razu przyjechałyśmy tutaj- dodała Julie.
-Będziecie spać...
-Tam, gdzie wy, głuptasie- powiedziała wesoło Den. Uśmiechnęłyśmy się wszystkie do siebie. Dobrze nam się rozmawiało.
-Chodź, zatańczymy?- obok nas nagle pojawił się Liam.
-No dobrze- powiedziałam i wstałam, a on przyciągnął mnie do siebie, powodując ciarki na moim ciele. Takie to... przyjemne. No pięknie. Kiedy szliśmy przez salę, czułam na sobie wzrok ludzi. Tymczasem Liam odwrócił mnie do siebie. Spojrzałam w jego brązowe oczy. Nasze twarze dzieliły milimetry, czułam na sobie jego oddech. Nagle Li wpił się w moje usta. Nie spodziewałam się tego, ale oddałam pocałunek. Działąsz wbrew sobie, Kate. Sama nie wiesz, czego chcesz. W sumie słusznie. Nie wiem, co tak naprawdę czuję do Liama.
-Jesteś tylko moja, nikomu nie pozwolę cię tknąć- powiedział tak, że tylko ja mogłam go słyszeć. Zaczęliśmy tańczyć.
-Chodź, może się czegoś napijemy?- zaproponowałam po jakimś czasie, gdyż nogi zaczynały już mnie trochę boleć. Z drinkami wróciliśmy do pomieszczenia.
Siedział tam tylko Niall z Zaynem i Harry'm.
-Gdzie jest Louis?
-Emmm... tańczy z Ann- odpowiedział Zayn. Cała trójka była trochę podenerwowana.
-O co chodzi?- zapytał Liam
-Coś się stało?- w drzwiach stanęli Lou z Ann.
Tak, sprawa jest poważna- powiedział Harry.
-Kate, Ann, musimy iść na chwilę, zostańcie tutaj- odparł Niall i cała piątka wyszła.
-Ciekawe, co znowu- westchnęła Ann przewracając oczami.
-Hmmm... powiedz, często mają tyle "spraw do załatwienia"?
-W sumie, to nawet często- uśmiechnęła się smutno Ann. -Ale przyzwyczaisz się- dodała.
-Nic innego mi nie zostało- powiedziałam. Ann chciała cos dodać, kiedy do pomieszczenia weszły Den i Julie.
Gdzie są chłopacy?- zapytały. Powiedziałyśmy im wszystko, a one tylko pokiwały głowami.
-To wygląda na coś poważniejszego- westchnęła Juli. Siedziałyśmy tak trochę w ciszy. Nagle drzwi się otwarły, a w nich stanął...

czwartek, 26 grudnia 2013

Liam- cz.11

Heloł ;))) Ehhh.... taki smutny humor mam... a zaczęło się od tego, że dostałam z Przyjaciółką fazy pt. "Co będzie, kiedy nie będzie 1D?  Odpowiedź: nic".... :'(  taak... i było oglądanie filmików na yt, było wymienianie, czego nie będzie, itp, itd... No ale nie będę bredzić, zacznę przepisywać xD



-Halo?- odpowiedziała mi cisza.
-Kto dzwoni?- pewnie jakieś głupie żarty.
-Nieważne, kiem jestem. Uważaj na siebie, hahaha- głos w słuchawce zaśmiał się gorzko. Co mam przez to rozumieć?!
-Słuchaj, to wcale nie jest śmieszne! Proszę do mnie nie dzwonić!- starałam się zabrzmieć pewnie. Nie jestem pewna, czy mi wyszło.
-Pamiętaj, tej rozmowy nie było- osobnik rozłączył się, a ja zaczęłam się bać. Usiadłam na podłodze, a w uszach miałam ten śmiech... Aż mnie ciarki przeszły. Przypomniały mi się słowa Harry'ego w samolocie: "nie jest bezpieczna"... "ze mną jest" ... Ale Liama teraz nie ma, jesteś sama. Otrząsnęłam się z tych myśli. Musze się czymś zająć, bo chyba przesadzam.Postanowiłam obejrzeć dom. Na górze było 7 drzwi. Jedne były do łazienki (czyli tylko ja miałam własną, wow), 5 zapewne do sypialni chłopców, no i na końcu korytarza mój pokój. Wszystkie drzwi oprócz moich i tych do łazienki były zamknięte. Hmmm... Ciekawe, czy oni chcą coś przede mną ukryć? Zeszłam na dół. Nie było żadnego problemy z orientacją na parterze, tam wszystko było jak na dłoni. Duży salon, duża kuchnia z jadalnią i kolejne zamknięte drzwi. Może tam jest jakieś ciało? Tak, jasne. Mam chyba zbyt wybujałą wyobraźnię. Zbliżała się 13:00, postanowiłam zjeść obiad. Następnie poszłam do garderoby, żeby wybrać coś na wieczór. Byłoby łatwiej, gdybym wiedziała, gdzie mamy iść. No, ale "ładnie", to chyba może być w sukience? Im dłużej grzebałam, tym dłużej nie umiałam się zdecydować, co ubrać. W końcu zdecydowałam się na czarną sukienkę, do tego buty. Położyłam ją na łóżku i poszłam do łazienki, żeby się ogarnąć. O dziwo, były tam wszystkie potrzebne mi kosmetyki, Liam się postarał. Odświeżyłam się kompletnie: depilacja, włosy, skóra, paznokcie. Z mokrymi włosami, cała pachnąca, poszłam obejrzeć telewizję. Siedziałam tak do 18:15. No, trochę się zasiedziałam! Nałożyłam wcześniej wybrany strój, ułożyłam włosy i zrobiłam makijaż. Efekt mi się podobał. Została mi godzina, więc wróciłam przed telewizor. Leciał jakiś mdły melodramat. No cóż... Ani się obejrzałam, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Wyglądał bardzo przystojnie, ale przecież mu tego nie powiem...
-Hej, ślicznie wyglądasz- zaczął mi sie przyglądać.
-Dziękuję, ty też- uśmiechnęłam się delikatnie. Oddał uśmiech...mmm... jak on się pięknie uśmiecha... Cicho bądź. Czasem sama siebie nie rozumiem.
-Chodźcie już!- dopiero teraz zauważyłam, że autem kieruje Niall. Weszliśmy do środka i odjechaliśmy.
-Obyło się bez przygód- bardziej stwierdził, niż zapytał Liam.
-Taaa... wszystko było ok- postanowiłam nie mówić nic o telefonie.
-Czemu was nie było?
-Ważne sprawy... dodatkowo do Louis'a, Harry'ego i Niall'a przyleciały dziewczyny... i tak cały dzień był zajęty...
-Więc teraz czas się rozerwać!- powiedział wesoło Niall. Polubiłam go, zawsze był wesoły. Byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy i weszliśmy do klubu. Rany, ile ludzi... wszyscy wyglądali na bogatych. Wkroczyliśmy do jednego z pomieszczeń. Siedzieli tam pozostali chłopacy z dziewczynami.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Życzenia Świąteczne ^^

No, jutro już Wigilia i urodziny Louisa... ^^
Chciałabym życzyć wszystkim wesoooołych i radosnych świąt Bożego Narodzenia, spełnienia wszystkich (nawet tych najskrytszych) marzeń, niech Dzieciątko przyniesie prezenty... :D no, chyba, że byliście niegrzeczni... hłehłehłe, żartuję, życzę wszystkim góry (trafionych ;))) ) prezentów, smacznego jedzonka (tylko się nie przejedzcie xD ). I nie szalejcie za bardzo! :D hahaha, a co tam, róbta, co chceta, w końcu wolne, Święta, co szkodzi zaszaleć??? ;))) ^^ Jeszcze raz: wszystkiego najlepszego!!! ;)))





macie świąteczne 1D <333 hahaha :D

Liebsten Awards again

Bardzo dziękuję za nominację: FAST   ;)))



Pytania:
1.Dlaczego założyłaś bloga?
Bloga założyłam chyba z ciekawości. Chciałam zobaczyć, jak to jest, kiedy można dzielić się swoimi pomysłami, których trochę mam :) Z tego powodu, że jestem Directionerką, zdecydowałam się na bloga o 1D ;D

2.Czym się interesujesz?
 Interesuje mnie dużo rzeczy. Od zawsze lubiłam dinozaury i kosmos :D Poza tym lubię rysować i pisać, czytać ciekawe opowiadania, książki. Interesują mnie także tematy związane z psychologią ;3 hłehłehłe... ja cała jestem psycho ;D

3.Co jest dla ciebie ważne?
 Ważne są dla mnie moje Siostry, razem spędzamy dużo czasu, kłócimy się okropnie, ale bardzo dobrze się razem bawimy ^^  Nie wyobrażam sobie też życia bez moich Przyjaciół... Kiedy jestem z Przyjaciółką, nie mogę być smutna, zawsze się wygłupiamy :D Nikt nie zrozumie tej logiki xD Pociesza mnie w trudnych chwilach, jest wsparciem i podporą, służy dobrą radą... Słowa tego nie opiszą... Że tak powiem: "cause words ain't good enough" ;>  No i oczywiście nie wyobrażam sobie życia bez 1D ^^ Wiem, że dla niektórych, to są "pedały", "geje", "nic w życiu nie osiągnęli", itp, itd... Ale dla mnie Oni są częścią mojego życia, które bez nich nie wyglądałoby tak samo... Razem z Przyjaciółką śmiejemy się z Nich, do łez, śmiejemy się z Nimi, ale także i płaczemy z Nimi. Kiedy jestem smutna, słucham piosenek 1D, Oni są dla mnie motywacją. Oni są całym moim światem, a ja jestem jedną z Ich miliona Fanek... I nie wyobrażam sobie życia bez nich...

4.Najbardziej lubisz jak...?
 ... są wakacje, ładna pogoda, razem z Przyjaciółmi możemy się wygłupiać, obijać i śmiać do łez...

5.Nienawidzisz gdy...?
...  nadchodzi poniedziałek ;-;  no chyba, że są wakacje :D

6.Jakie plany na przyszłość?
 Może udałyby się jakieś studia w Anglii??? ;> Chociaż nie jestem pewna, bo tam trzeba dużo płacić za studia, za akademik, ale... dla chcącego nic trudnego :D Może się uda??? No i na pewno muszę pojechać na koncert 1D, muszę zdobyć Ich autografy i podziękować Im za to, co robią, że są ;)))

7.Spełniło ci się już jakieś marzenie?
 Może to głupie, ale dostałam się do wymarzonej szkoły, dzięki temu uwierzyłam w swoje siły :) Chociaż jeszcze wiele marzeń czeka... ;)))

8.Czego pragniesz?
 szczęścia w życiu :')

9.Czy często się denerwujesz?
 nie wiem... podobno czasami tak xD ale czasami się powstrzymuję, szczególnie, jeśli mi na kimś zależy ;)

10. Jesteś cholerykiem ,sangwinikiem, flegmatykiem ,melancholikiem?
 chyba sangwinik, chociaż bywam melancholijna i flegmatyczna ;)

11.Ulubiona piosenka?
 jest zbyt dużo wspaniałych piosenek, żebym wybierała :D



Nominacje:


Moje pytania:
1. Masz rodzeństwo?
2. W jakiej części Polski mieszkasz?
3. Jaki jest Twój życiowy cel?
4. Twoja ulubiona książka...?
5. Twój ulubiony film...?
6. Twoje ulubione danie...?
7. Jaki jest Twój talent?
8. Gdybyś miała opisać siebie w trzech słowach, jakie słowa by to były?
9. Na jaki kolor zafarbowałabyś włosy?
10. Co sądzisz o hejterach? (ogólnie, niekoniecznie tylko hejterach 1D)
11. Przejmujesz się zdaniem innych?

Liam- cz.10

BARDZO PRZEPRASZAM, że tak dawno nie dodawałam nic, ale miałam mnóstwo nauki :'( Czytałam "Krzyżaków" w weekend, dodatkowo miałam 5 sprawdzianów, w tym 3 semestralne :/ Przepraszam, naprawdę nie miałam czasu, ale teraz, kiedy jest już wolne, będę dodawać codziennie ;)))




Czułam się dziwnie. Nie wiem, jak to opisać, poczułam... niechęć? Niechęć do świata? A może do ludzi? Do samej siebie? Nawet nie zauważyłam, kiedy Li usiadł obok mnie.
-Rozumiem cię- powiedział. Tak?
-Ale my żyjemy w zupełnie innych światach...
-Nie. Nawet nie wiesz, ile nas łączy- powiedział tajemniczo. Spojrzałam na niego pytająco. Uśmiechnął się. Przeniósł swój wzrok w punkt przed siebie. Słychać było tylko nasz oddechy. W pewnym momencie Liam wstał i ruszył ku drzwiom.
-Idź spać, mała. Jesteś zmęczona, dużo się dzisiaj wydarzyło- wyszedł. No ku*wa, nie pojmuję gościa. Ale... z drugiej strony, lepiej mi, kiedy mu się pozwierzałam. Z nadmiaru wrażeń, usnęłam.

Wstałam rano i ubrana w to zeszłam na dół. Zerknęłam do kuchni, byłam okropnie głodna. Hmmm... nikogo chyba nie było. Na stole zobaczyłam kartkę:



Mam być grzeczna? Hahaha, śmieszni są -,- Hmmm.... "ubierz się w coś ładnego". Co on przez to rozumie? No nic, wymyśli się coś. Która godzina? Zerknęłam na zegarek- 10:00. Nieźle, dom wolny na 10 godzin. Echhhhh... ale co ja będę sama robić? Zjadłam śniadanie i poszłam oglądać jakiś film. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł. Bez sensu, żebym siedziała w domu, wyjdę na chwilę. Przejdę się do parku, na miasto, a chłopacy nawet się nie dowiedzą. Bo chyba nic mi nie grozi, no nie??? Ruszyłam w stronę drzwi. Wzięłam do ręki bluzę i nacisnęłam klamkę. Szybko się zdziwiłam, bo drzwi były zamknięte... Oni mnie chyba nie zamknęli?! Świetnie... Podeszłam do okna w salonie. Również zamknięte, było zablokowane. A niech to szlag... Poczułam się jak więzień, którym w sumie byłam. Zrezygnowana opadłam na kanapę. Jaka ja głupia, przecież Liam nie zostawiłby mnie tak po prostu, że w każdej chwili mogłabym sobie pójść. Włączyłam jakiś serial. Nie lubię seriali, więc przełączyłam na jakiś film sensacyjny. Był nawet dobry. Siedziałam tak i popijałam sobie colę, kiedy usłyszałam dzwonienie. Weszłam do przedpokoju i zobaczyłam telefon na szafce. Zawahałam się. A co mi tam, odbiorę. Podniosłam słuchawkę.


czwartek, 12 grudnia 2013

Liam- cz.9

-Nie- powiedziałam beznamiętnie. Wiedziałam, że nie mam po co wracać do domu.
-Rozumiem cię- powiedział James. On wiedział, jak to jest mieć rodziców robiących karierę w biznesie. Nie dziwię mu się, że w końcu uciekł.
-A co z Nathalie?- czułam, że zapyta.
-Spotkam ją za niedługo- powiedziałam, sama sobie się dziwiąc.
-Skąd ta pewność? Liam ci pozwolił?- powiedział nieci ironicznie. Nie lubił Liama. Ciekawe, czemu?
-Sam mi to powiedział. Zresztą... intuicja- pchnęłam go delikatnie łokciem w bok. Zaśmiał się. Po chwili szliśmy w ciszy.
Pora wracać, robi się ciemno- uśmiechnęłam się na te słowa. W dzieciństwie słyszałam je od niego po prawie każdym wieczornym spacerze. Potem i tak droga powrotna zajmowała nam co najmniej godzinę.
-Haha, nie tym razem- odezwał się  James, gdy zobaczył moją wesołą minę. Jednak pomyślałam o Liamie i przyspieszyłam kroku. Kiedy dochodziliśmy do domu, zobaczyłam, że w salonie świeci się światło. Opsss... trzeba będzie się jakoś przemknąć do pokoju.
-Pa, Jamie.
-Do zobaczenia, Sister- pożegnał mnie tak, jak kiedyś. Jeszcze do końca do mnie nie doszło, że go spotkałam. Weszłam cicho do domu. Słyszałam jakieś krzyki dochodzące z salonu. Wsłuchałam się w nie. Ufff... chłopcy oglądają jakiś mecz, może mnie nie usłyszą. Nie miałam ochoty ich teraz spotkać. Weszłam cicho po schodach i z ulgą wkroczyłam do pokoju. Na łóżku siedział Liam. Cholera. Czekał na mnie? Zerknęłam na niego. Patrzył się w podłogę. Chyba nie był zbyt wesoły. Ech, o co mu znowu chodzi?
-Czemu pobiegłaś wtedy za James'em?- spytał sucho.
-Bo tak. Miałam pozwolić, żeby poszedł?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Zerknął na mnie.
-Dlaczego nie powiedziałaś, że on jest twoim bratem???- zapytał z nutką zdenerwowania w głosie. Co to kurde, przesłuchanie jest?!
-Bo nie myślałam, że go zobaczę! Po co miałam ci to mówić, nie miałam z James'em żadnego kontaktu od pięciu lat!- poczułam nagłą chęć wygadania się komuś. Tak dawno o tym nie rozmawiałam, nawet z Natt wolałam nie poruszać tego tematu. Usiadłam na podłodze, Liam patrzył się na mnie już spokojniej.
-Pięć lat temu James uciekł z domu, bo rodzice chcieli go wysłać do szkoły z internatem. Uważali, że sprawia problemy. Chociaż łatwo było im mówić, oni nigdy nie zwracali na nas większej uwagi. Zawsze byli zbyt zajęci swoimi firmami, więc to James się mną opiekował. Bronił mnie, bawił się ze mną. Najbardziej chyba lubiłam, jak włóczyliśmy się po mieście i jak woził mnie na motorze- uśmiechnęłam się na te wspomnienia.- Był jedyną bliską mi osobą, potem poznałam Natt. Zaczął ją traktować jakby była naszą siostrą. Zawsze świetnie się bawiliśmy, chociaż mi i Jamie'mu brakowało rodziców, rodziny. Tego nie można niczym zastąpić... Mama i tata nie obchodzili się nami, nie dziwię się, że James uciekł, kiedy chcieli wysłać go do tej głupiej szkoły z internatem. Pewnie też bym tak zrobiła. Ale mimo wszystko przeżyłam to strasznie. Brakowało mi go, dobrze, że miałam Natt...- zastopowałam. Już nic więcej nie chciało mi się mówić. Poczułam ulgę, to wszystko w końcu wyszło ze mnie, od tak dawna się z tym męczyłam.



Kate i James podczas jednej z nocnych wycieczek :)))

wtorek, 10 grudnia 2013

Liam- cz.8


Heeej :) Jestem chora, więc w tym tygodniu będę miała więcej czasu :D heeh... oto i rozdział ósmy... W sumie, to napisałam w niedzielę, ale kiedy chciałam przepisywać, uznałam, że jest do dupy i pisałam od początku xD


W mgnieniu oka stanęłam w drzwiach salonu. Oczy wszystkich zwróciły się ku mnie. Siedział tam Liam, czwórka jego przyjaciół i trójka mężczyzn. Jeden z nich wstał, kiedy mnie zobaczył.
-Co ona tu robi?!- krzyknął w stronę "moich" chłopaków- zrobiliście jej coś?!
-James, uspokój się, to jest kobieta Liama!- powiedział Harry. Denerwowało mnie to, że uważali mnie za jego własność. W tamtej chwili jednak nie zwróciłam na to większej uwagi, rzuciłam się James'owi na szyję. Może było to trochę nie na miejscu, ale trudno. Tęskniłam. Przez cholerne pięć lat stęskniłam się za moim bratem, który uciekł z domu. A teraz? Spotykam go w domu mojego porywacza. Życie jest dziwne.
-Kate!- powiedział James i mnie przytulił. Niekontrolowane łzy spłynęły po mojej twarzy.
-Co-to-ku*wa-ma-znaczyć?!- zawarczał Liam. Wstał.
-Nie, to ja się pytam, co moja siostra tutaj robi?! Jeżeli się dowiem, że któryś z was położył na niej swój zje*any palec...
-James, uspokój się, oni nic mi nie zrobili!- próbowałam załagodzić sytuację, bo obaj z Liamem wyglądali, jakby mieli się zaraz pozabijać nawzajem. Takie były pewnie ich plany.
-Na pewno? Nawet nie wiesz, co bym zrobił, gdyby coś ci się stało...
-Dlaczego mnie zostawiłeś? Potrzebowałam cię...- szybko jednak pożałowałam swoich słów. Chyba za bardzo przeżywałam, to nie był odpowiedni moment. James puścił mnie i opuścił głowę. Szybkim tempem wyszedł z domu. Chciałam za nim pobiec, ale czyjeś silne ręce pociągnęły mnie w stronę schodów. Nie, nie pójdę teraz na górę! James jest dla mnie równie ważny, co Nathalie, muszę za nim pobiec. Zebrałam swoje siły i wyrwałam się mężczyźnie. Nawet nie zwróciłam uwagi, kto to był. Po prostu zbiegłam ze schodów i ruszyłam w kierunku drzwi. Kiedy znalazłam się na dworze, rozejrzałam się i zobaczyłam James'a. Pobiegłam w jego kierunku.
-James!- odwrócił się. Czy on płakał? Podbiegłam do niego i się przytuliłam. Już dawno nie czułam się tak, jak teraz. Dziewczyny często narzekają na swoich starszych braci, ja nigdy nie miałam powodu.
-Przepraszam, nie powinnam była...
-Masz rację- przerwał mi mój brat.- Zachowałem się głupio. Wybaczysz mi?
-No pewnie- uśmiechnęłam się. Jak to dobrze, że jest tutaj ktoś, na kogo zawsze mogę liczyć. Z Nathalie nie mam kontaktu...
-Jak to się stało, że ty i Liam...?
-Nic się nie stało, nie mam wyjścia- wyjaśniłam mu, jak się tutaj znalazłam.
-Chcesz wrócić do domu? Mogę ci pomóc- zapytał mój brat. Jak dla mnie odpowiedź była oczywista.


James :D

niedziela, 8 grudnia 2013

Liam- cz.7

Cześć, dzisiaj naszła mnie wena, więc mam napisany już cały rozdział  8 :D Dodam go jutro, bo teraz jest już późno :)


Po obiedzie chłopacy zajęli się swoimi sprawami, a ja poszłam obejrzeć TV. Jakoś znalazłam salon i włączyłam telewizor. Siedziałam i oglądałam, gdy obok mnie usiadł Zayn. Nie odzywałam się, kiedy poczułam, jak kładzie rękę na moim kolanie. Wzdrygnęłam się.
-Co robisz?
-Och, nie przesadzaj. Niezłą sztukę sobie Liam wybrał powiedział bezczelnie. Spojrzałam na niego niepewnie.
-Co się tak dziwisz? Pewnie zaliczy cię i zostawi- jego ręka poszła ku górze i zatrzymała się na moim udzie. Co miałam robić? Krzyczeć? To byłoby bez sensu.
-Zayn, zostaw ją!- w drzwiach pojawił się Liam. Mulat od razu wziął rękę i wyszedł z pokoju, a Liam podbiegł do mnie.
-Zrobił ci coś?- zaprzeczyłam, bo jeszcze nic nie zdążył mi zrobić.
 -Co on ci mówił?- zapytał. Nie byłam pewna, czy powiedzieć mu to, co usłyszałam. W końcu się zdecydowałam i powtórzyłam naszą rozmowę. Przytulił mnie.
-Dopilnuję, żeby nigdy więcej tak nie zrobił. Nie wierz mu tylko- powiedział. W pewnym momencie Liam podniósł mnie tak, że siedziałam mu na kolanach. Było mi wygodnie w jego ramionach, czułam się bezpiecznie. Siedzieliśmy tak, kiedy nagle na podjazd wjechało jakieś czarne auto. Zeszłam z kolan Liama.
-Idź do swojego pokoju i nie wychodź- rozkazał.
-Coś się stało?- zapytałam. Bałam się o Liama.
-Nie, mamy pewne sprawy do załatwienia. Idź już- powiedział wymijająco. Pobiegłam na górę. Zamknęłam za sobą drzwi i wyjrzałam przez okno. Słyszałam na dole męskie głosy. Niezbyt zwracałam uwagę na to, co mówili. Usiadłam na parapecie i patrzyłam na ulicę, na przejeżdżające auta, na ludzi, którzy się gdzieś spieszyli. Zaczęłam zastanawiać się nad zachowaniem Liama. Czy naprawdę jestem dla niego ważna? Nie wydaje mi się, żeby Zayn mówił wtedy prawdę. Nie wierzę mu, powinnam na niego uważać. Zamknęłam oczy... A co ja czuję do Liama? Nie rozumiem tego, ale czuję się przy nim bezpieczna. Lubię, kiedy mnie przytula... Ale muszę go słuchać, a to mnie denerwuje. Czy mu ufam? Nie wiem, jeszcze jest za wcześnie, nic mi o nim nie wiadomo. Otworzyłam oczy i wsłuchałam się w głosy dochodzące z dołu. Nagle serce zabiło mi mocniej, jak oparzona zeskoczyłam z parapetu na podłogę. Znam skądś ten głos. Znam go bardzo dobrze, ale nie umiem uwierzyć, że go słyszę. To nie może być on... Wybiegłam z pokoju.