czwartek, 26 grudnia 2013

Liam- cz.11

Heloł ;))) Ehhh.... taki smutny humor mam... a zaczęło się od tego, że dostałam z Przyjaciółką fazy pt. "Co będzie, kiedy nie będzie 1D?  Odpowiedź: nic".... :'(  taak... i było oglądanie filmików na yt, było wymienianie, czego nie będzie, itp, itd... No ale nie będę bredzić, zacznę przepisywać xD



-Halo?- odpowiedziała mi cisza.
-Kto dzwoni?- pewnie jakieś głupie żarty.
-Nieważne, kiem jestem. Uważaj na siebie, hahaha- głos w słuchawce zaśmiał się gorzko. Co mam przez to rozumieć?!
-Słuchaj, to wcale nie jest śmieszne! Proszę do mnie nie dzwonić!- starałam się zabrzmieć pewnie. Nie jestem pewna, czy mi wyszło.
-Pamiętaj, tej rozmowy nie było- osobnik rozłączył się, a ja zaczęłam się bać. Usiadłam na podłodze, a w uszach miałam ten śmiech... Aż mnie ciarki przeszły. Przypomniały mi się słowa Harry'ego w samolocie: "nie jest bezpieczna"... "ze mną jest" ... Ale Liama teraz nie ma, jesteś sama. Otrząsnęłam się z tych myśli. Musze się czymś zająć, bo chyba przesadzam.Postanowiłam obejrzeć dom. Na górze było 7 drzwi. Jedne były do łazienki (czyli tylko ja miałam własną, wow), 5 zapewne do sypialni chłopców, no i na końcu korytarza mój pokój. Wszystkie drzwi oprócz moich i tych do łazienki były zamknięte. Hmmm... Ciekawe, czy oni chcą coś przede mną ukryć? Zeszłam na dół. Nie było żadnego problemy z orientacją na parterze, tam wszystko było jak na dłoni. Duży salon, duża kuchnia z jadalnią i kolejne zamknięte drzwi. Może tam jest jakieś ciało? Tak, jasne. Mam chyba zbyt wybujałą wyobraźnię. Zbliżała się 13:00, postanowiłam zjeść obiad. Następnie poszłam do garderoby, żeby wybrać coś na wieczór. Byłoby łatwiej, gdybym wiedziała, gdzie mamy iść. No, ale "ładnie", to chyba może być w sukience? Im dłużej grzebałam, tym dłużej nie umiałam się zdecydować, co ubrać. W końcu zdecydowałam się na czarną sukienkę, do tego buty. Położyłam ją na łóżku i poszłam do łazienki, żeby się ogarnąć. O dziwo, były tam wszystkie potrzebne mi kosmetyki, Liam się postarał. Odświeżyłam się kompletnie: depilacja, włosy, skóra, paznokcie. Z mokrymi włosami, cała pachnąca, poszłam obejrzeć telewizję. Siedziałam tak do 18:15. No, trochę się zasiedziałam! Nałożyłam wcześniej wybrany strój, ułożyłam włosy i zrobiłam makijaż. Efekt mi się podobał. Została mi godzina, więc wróciłam przed telewizor. Leciał jakiś mdły melodramat. No cóż... Ani się obejrzałam, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Wyglądał bardzo przystojnie, ale przecież mu tego nie powiem...
-Hej, ślicznie wyglądasz- zaczął mi sie przyglądać.
-Dziękuję, ty też- uśmiechnęłam się delikatnie. Oddał uśmiech...mmm... jak on się pięknie uśmiecha... Cicho bądź. Czasem sama siebie nie rozumiem.
-Chodźcie już!- dopiero teraz zauważyłam, że autem kieruje Niall. Weszliśmy do środka i odjechaliśmy.
-Obyło się bez przygód- bardziej stwierdził, niż zapytał Liam.
-Taaa... wszystko było ok- postanowiłam nie mówić nic o telefonie.
-Czemu was nie było?
-Ważne sprawy... dodatkowo do Louis'a, Harry'ego i Niall'a przyleciały dziewczyny... i tak cały dzień był zajęty...
-Więc teraz czas się rozerwać!- powiedział wesoło Niall. Polubiłam go, zawsze był wesoły. Byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy i weszliśmy do klubu. Rany, ile ludzi... wszyscy wyglądali na bogatych. Wkroczyliśmy do jednego z pomieszczeń. Siedzieli tam pozostali chłopacy z dziewczynami.

1 komentarz: