Cześć, dzisiaj naszła mnie wena, więc mam napisany już cały rozdział 8 :D Dodam go jutro, bo teraz jest już późno :)
Po obiedzie chłopacy zajęli się swoimi sprawami, a ja poszłam obejrzeć TV. Jakoś znalazłam salon i włączyłam telewizor. Siedziałam i oglądałam, gdy obok mnie usiadł Zayn. Nie odzywałam się, kiedy poczułam, jak kładzie rękę na moim kolanie. Wzdrygnęłam się.
-Co robisz?
-Och, nie przesadzaj. Niezłą sztukę sobie Liam wybrał powiedział bezczelnie. Spojrzałam na niego niepewnie.
-Co się tak dziwisz? Pewnie zaliczy cię i zostawi- jego ręka poszła ku górze i zatrzymała się na moim udzie. Co miałam robić? Krzyczeć? To byłoby bez sensu.
-Zayn, zostaw ją!- w drzwiach pojawił się Liam. Mulat od razu wziął rękę i wyszedł z pokoju, a Liam podbiegł do mnie.
-Zrobił ci coś?- zaprzeczyłam, bo jeszcze nic nie zdążył mi zrobić.
-Co on ci mówił?- zapytał. Nie byłam pewna, czy powiedzieć mu to, co usłyszałam. W końcu się zdecydowałam i powtórzyłam naszą rozmowę. Przytulił mnie.
-Dopilnuję, żeby nigdy więcej tak nie zrobił. Nie wierz mu tylko- powiedział. W pewnym momencie Liam podniósł mnie tak, że siedziałam mu na kolanach. Było mi wygodnie w jego ramionach, czułam się bezpiecznie. Siedzieliśmy tak, kiedy nagle na podjazd wjechało jakieś czarne auto. Zeszłam z kolan Liama.
-Idź do swojego pokoju i nie wychodź- rozkazał.
-Coś się stało?- zapytałam. Bałam się o Liama.
-Nie, mamy pewne sprawy do załatwienia. Idź już- powiedział wymijająco. Pobiegłam na górę. Zamknęłam za sobą drzwi i wyjrzałam przez okno. Słyszałam na dole męskie głosy. Niezbyt zwracałam uwagę na to, co mówili. Usiadłam na parapecie i patrzyłam na ulicę, na przejeżdżające auta, na ludzi, którzy się gdzieś spieszyli. Zaczęłam zastanawiać się nad zachowaniem Liama. Czy naprawdę jestem dla niego ważna? Nie wydaje mi się, żeby Zayn mówił wtedy prawdę. Nie wierzę mu, powinnam na niego uważać. Zamknęłam oczy... A co ja czuję do Liama? Nie rozumiem tego, ale czuję się przy nim bezpieczna. Lubię, kiedy mnie przytula... Ale muszę go słuchać, a to mnie denerwuje. Czy mu ufam? Nie wiem, jeszcze jest za wcześnie, nic mi o nim nie wiadomo. Otworzyłam oczy i wsłuchałam się w głosy dochodzące z dołu. Nagle serce zabiło mi mocniej, jak oparzona zeskoczyłam z parapetu na podłogę. Znam skądś ten głos. Znam go bardzo dobrze, ale nie umiem uwierzyć, że go słyszę. To nie może być on... Wybiegłam z pokoju.
Jej ciekawe kto to już się nie mogę doczekać ;)
OdpowiedzUsuńhttp://noothingisperfect.blogspot.com/