poniedziałek, 23 grudnia 2013

Liam- cz.10

BARDZO PRZEPRASZAM, że tak dawno nie dodawałam nic, ale miałam mnóstwo nauki :'( Czytałam "Krzyżaków" w weekend, dodatkowo miałam 5 sprawdzianów, w tym 3 semestralne :/ Przepraszam, naprawdę nie miałam czasu, ale teraz, kiedy jest już wolne, będę dodawać codziennie ;)))




Czułam się dziwnie. Nie wiem, jak to opisać, poczułam... niechęć? Niechęć do świata? A może do ludzi? Do samej siebie? Nawet nie zauważyłam, kiedy Li usiadł obok mnie.
-Rozumiem cię- powiedział. Tak?
-Ale my żyjemy w zupełnie innych światach...
-Nie. Nawet nie wiesz, ile nas łączy- powiedział tajemniczo. Spojrzałam na niego pytająco. Uśmiechnął się. Przeniósł swój wzrok w punkt przed siebie. Słychać było tylko nasz oddechy. W pewnym momencie Liam wstał i ruszył ku drzwiom.
-Idź spać, mała. Jesteś zmęczona, dużo się dzisiaj wydarzyło- wyszedł. No ku*wa, nie pojmuję gościa. Ale... z drugiej strony, lepiej mi, kiedy mu się pozwierzałam. Z nadmiaru wrażeń, usnęłam.

Wstałam rano i ubrana w to zeszłam na dół. Zerknęłam do kuchni, byłam okropnie głodna. Hmmm... nikogo chyba nie było. Na stole zobaczyłam kartkę:



Mam być grzeczna? Hahaha, śmieszni są -,- Hmmm.... "ubierz się w coś ładnego". Co on przez to rozumie? No nic, wymyśli się coś. Która godzina? Zerknęłam na zegarek- 10:00. Nieźle, dom wolny na 10 godzin. Echhhhh... ale co ja będę sama robić? Zjadłam śniadanie i poszłam oglądać jakiś film. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł. Bez sensu, żebym siedziała w domu, wyjdę na chwilę. Przejdę się do parku, na miasto, a chłopacy nawet się nie dowiedzą. Bo chyba nic mi nie grozi, no nie??? Ruszyłam w stronę drzwi. Wzięłam do ręki bluzę i nacisnęłam klamkę. Szybko się zdziwiłam, bo drzwi były zamknięte... Oni mnie chyba nie zamknęli?! Świetnie... Podeszłam do okna w salonie. Również zamknięte, było zablokowane. A niech to szlag... Poczułam się jak więzień, którym w sumie byłam. Zrezygnowana opadłam na kanapę. Jaka ja głupia, przecież Liam nie zostawiłby mnie tak po prostu, że w każdej chwili mogłabym sobie pójść. Włączyłam jakiś serial. Nie lubię seriali, więc przełączyłam na jakiś film sensacyjny. Był nawet dobry. Siedziałam tak i popijałam sobie colę, kiedy usłyszałam dzwonienie. Weszłam do przedpokoju i zobaczyłam telefon na szafce. Zawahałam się. A co mi tam, odbiorę. Podniosłam słuchawkę.


czwartek, 12 grudnia 2013

Liam- cz.9

-Nie- powiedziałam beznamiętnie. Wiedziałam, że nie mam po co wracać do domu.
-Rozumiem cię- powiedział James. On wiedział, jak to jest mieć rodziców robiących karierę w biznesie. Nie dziwię mu się, że w końcu uciekł.
-A co z Nathalie?- czułam, że zapyta.
-Spotkam ją za niedługo- powiedziałam, sama sobie się dziwiąc.
-Skąd ta pewność? Liam ci pozwolił?- powiedział nieci ironicznie. Nie lubił Liama. Ciekawe, czemu?
-Sam mi to powiedział. Zresztą... intuicja- pchnęłam go delikatnie łokciem w bok. Zaśmiał się. Po chwili szliśmy w ciszy.
Pora wracać, robi się ciemno- uśmiechnęłam się na te słowa. W dzieciństwie słyszałam je od niego po prawie każdym wieczornym spacerze. Potem i tak droga powrotna zajmowała nam co najmniej godzinę.
-Haha, nie tym razem- odezwał się  James, gdy zobaczył moją wesołą minę. Jednak pomyślałam o Liamie i przyspieszyłam kroku. Kiedy dochodziliśmy do domu, zobaczyłam, że w salonie świeci się światło. Opsss... trzeba będzie się jakoś przemknąć do pokoju.
-Pa, Jamie.
-Do zobaczenia, Sister- pożegnał mnie tak, jak kiedyś. Jeszcze do końca do mnie nie doszło, że go spotkałam. Weszłam cicho do domu. Słyszałam jakieś krzyki dochodzące z salonu. Wsłuchałam się w nie. Ufff... chłopcy oglądają jakiś mecz, może mnie nie usłyszą. Nie miałam ochoty ich teraz spotkać. Weszłam cicho po schodach i z ulgą wkroczyłam do pokoju. Na łóżku siedział Liam. Cholera. Czekał na mnie? Zerknęłam na niego. Patrzył się w podłogę. Chyba nie był zbyt wesoły. Ech, o co mu znowu chodzi?
-Czemu pobiegłaś wtedy za James'em?- spytał sucho.
-Bo tak. Miałam pozwolić, żeby poszedł?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Zerknął na mnie.
-Dlaczego nie powiedziałaś, że on jest twoim bratem???- zapytał z nutką zdenerwowania w głosie. Co to kurde, przesłuchanie jest?!
-Bo nie myślałam, że go zobaczę! Po co miałam ci to mówić, nie miałam z James'em żadnego kontaktu od pięciu lat!- poczułam nagłą chęć wygadania się komuś. Tak dawno o tym nie rozmawiałam, nawet z Natt wolałam nie poruszać tego tematu. Usiadłam na podłodze, Liam patrzył się na mnie już spokojniej.
-Pięć lat temu James uciekł z domu, bo rodzice chcieli go wysłać do szkoły z internatem. Uważali, że sprawia problemy. Chociaż łatwo było im mówić, oni nigdy nie zwracali na nas większej uwagi. Zawsze byli zbyt zajęci swoimi firmami, więc to James się mną opiekował. Bronił mnie, bawił się ze mną. Najbardziej chyba lubiłam, jak włóczyliśmy się po mieście i jak woził mnie na motorze- uśmiechnęłam się na te wspomnienia.- Był jedyną bliską mi osobą, potem poznałam Natt. Zaczął ją traktować jakby była naszą siostrą. Zawsze świetnie się bawiliśmy, chociaż mi i Jamie'mu brakowało rodziców, rodziny. Tego nie można niczym zastąpić... Mama i tata nie obchodzili się nami, nie dziwię się, że James uciekł, kiedy chcieli wysłać go do tej głupiej szkoły z internatem. Pewnie też bym tak zrobiła. Ale mimo wszystko przeżyłam to strasznie. Brakowało mi go, dobrze, że miałam Natt...- zastopowałam. Już nic więcej nie chciało mi się mówić. Poczułam ulgę, to wszystko w końcu wyszło ze mnie, od tak dawna się z tym męczyłam.



Kate i James podczas jednej z nocnych wycieczek :)))

wtorek, 10 grudnia 2013

Liam- cz.8


Heeej :) Jestem chora, więc w tym tygodniu będę miała więcej czasu :D heeh... oto i rozdział ósmy... W sumie, to napisałam w niedzielę, ale kiedy chciałam przepisywać, uznałam, że jest do dupy i pisałam od początku xD


W mgnieniu oka stanęłam w drzwiach salonu. Oczy wszystkich zwróciły się ku mnie. Siedział tam Liam, czwórka jego przyjaciół i trójka mężczyzn. Jeden z nich wstał, kiedy mnie zobaczył.
-Co ona tu robi?!- krzyknął w stronę "moich" chłopaków- zrobiliście jej coś?!
-James, uspokój się, to jest kobieta Liama!- powiedział Harry. Denerwowało mnie to, że uważali mnie za jego własność. W tamtej chwili jednak nie zwróciłam na to większej uwagi, rzuciłam się James'owi na szyję. Może było to trochę nie na miejscu, ale trudno. Tęskniłam. Przez cholerne pięć lat stęskniłam się za moim bratem, który uciekł z domu. A teraz? Spotykam go w domu mojego porywacza. Życie jest dziwne.
-Kate!- powiedział James i mnie przytulił. Niekontrolowane łzy spłynęły po mojej twarzy.
-Co-to-ku*wa-ma-znaczyć?!- zawarczał Liam. Wstał.
-Nie, to ja się pytam, co moja siostra tutaj robi?! Jeżeli się dowiem, że któryś z was położył na niej swój zje*any palec...
-James, uspokój się, oni nic mi nie zrobili!- próbowałam załagodzić sytuację, bo obaj z Liamem wyglądali, jakby mieli się zaraz pozabijać nawzajem. Takie były pewnie ich plany.
-Na pewno? Nawet nie wiesz, co bym zrobił, gdyby coś ci się stało...
-Dlaczego mnie zostawiłeś? Potrzebowałam cię...- szybko jednak pożałowałam swoich słów. Chyba za bardzo przeżywałam, to nie był odpowiedni moment. James puścił mnie i opuścił głowę. Szybkim tempem wyszedł z domu. Chciałam za nim pobiec, ale czyjeś silne ręce pociągnęły mnie w stronę schodów. Nie, nie pójdę teraz na górę! James jest dla mnie równie ważny, co Nathalie, muszę za nim pobiec. Zebrałam swoje siły i wyrwałam się mężczyźnie. Nawet nie zwróciłam uwagi, kto to był. Po prostu zbiegłam ze schodów i ruszyłam w kierunku drzwi. Kiedy znalazłam się na dworze, rozejrzałam się i zobaczyłam James'a. Pobiegłam w jego kierunku.
-James!- odwrócił się. Czy on płakał? Podbiegłam do niego i się przytuliłam. Już dawno nie czułam się tak, jak teraz. Dziewczyny często narzekają na swoich starszych braci, ja nigdy nie miałam powodu.
-Przepraszam, nie powinnam była...
-Masz rację- przerwał mi mój brat.- Zachowałem się głupio. Wybaczysz mi?
-No pewnie- uśmiechnęłam się. Jak to dobrze, że jest tutaj ktoś, na kogo zawsze mogę liczyć. Z Nathalie nie mam kontaktu...
-Jak to się stało, że ty i Liam...?
-Nic się nie stało, nie mam wyjścia- wyjaśniłam mu, jak się tutaj znalazłam.
-Chcesz wrócić do domu? Mogę ci pomóc- zapytał mój brat. Jak dla mnie odpowiedź była oczywista.


James :D

niedziela, 8 grudnia 2013

Liam- cz.7

Cześć, dzisiaj naszła mnie wena, więc mam napisany już cały rozdział  8 :D Dodam go jutro, bo teraz jest już późno :)


Po obiedzie chłopacy zajęli się swoimi sprawami, a ja poszłam obejrzeć TV. Jakoś znalazłam salon i włączyłam telewizor. Siedziałam i oglądałam, gdy obok mnie usiadł Zayn. Nie odzywałam się, kiedy poczułam, jak kładzie rękę na moim kolanie. Wzdrygnęłam się.
-Co robisz?
-Och, nie przesadzaj. Niezłą sztukę sobie Liam wybrał powiedział bezczelnie. Spojrzałam na niego niepewnie.
-Co się tak dziwisz? Pewnie zaliczy cię i zostawi- jego ręka poszła ku górze i zatrzymała się na moim udzie. Co miałam robić? Krzyczeć? To byłoby bez sensu.
-Zayn, zostaw ją!- w drzwiach pojawił się Liam. Mulat od razu wziął rękę i wyszedł z pokoju, a Liam podbiegł do mnie.
-Zrobił ci coś?- zaprzeczyłam, bo jeszcze nic nie zdążył mi zrobić.
 -Co on ci mówił?- zapytał. Nie byłam pewna, czy powiedzieć mu to, co usłyszałam. W końcu się zdecydowałam i powtórzyłam naszą rozmowę. Przytulił mnie.
-Dopilnuję, żeby nigdy więcej tak nie zrobił. Nie wierz mu tylko- powiedział. W pewnym momencie Liam podniósł mnie tak, że siedziałam mu na kolanach. Było mi wygodnie w jego ramionach, czułam się bezpiecznie. Siedzieliśmy tak, kiedy nagle na podjazd wjechało jakieś czarne auto. Zeszłam z kolan Liama.
-Idź do swojego pokoju i nie wychodź- rozkazał.
-Coś się stało?- zapytałam. Bałam się o Liama.
-Nie, mamy pewne sprawy do załatwienia. Idź już- powiedział wymijająco. Pobiegłam na górę. Zamknęłam za sobą drzwi i wyjrzałam przez okno. Słyszałam na dole męskie głosy. Niezbyt zwracałam uwagę na to, co mówili. Usiadłam na parapecie i patrzyłam na ulicę, na przejeżdżające auta, na ludzi, którzy się gdzieś spieszyli. Zaczęłam zastanawiać się nad zachowaniem Liama. Czy naprawdę jestem dla niego ważna? Nie wydaje mi się, żeby Zayn mówił wtedy prawdę. Nie wierzę mu, powinnam na niego uważać. Zamknęłam oczy... A co ja czuję do Liama? Nie rozumiem tego, ale czuję się przy nim bezpieczna. Lubię, kiedy mnie przytula... Ale muszę go słuchać, a to mnie denerwuje. Czy mu ufam? Nie wiem, jeszcze jest za wcześnie, nic mi o nim nie wiadomo. Otworzyłam oczy i wsłuchałam się w głosy dochodzące z dołu. Nagle serce zabiło mi mocniej, jak oparzona zeskoczyłam z parapetu na podłogę. Znam skądś ten głos. Znam go bardzo dobrze, ale nie umiem uwierzyć, że go słyszę. To nie może być on... Wybiegłam z pokoju.

sobota, 7 grudnia 2013

Liam- cz.6

Dzisiejszy rozdział chyba nie wyszedł mi za dobrze :/ Nie umiałam wymyślić nic lepszego, przepraszam... Jutro dodam kolejną część, powinno być więcej akcji ;)



-G-gdzie idziemy?- zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Wystraszyłam się.
-Do parku.
-Po co?- nie odpowiedział. Spojrzałam w niebo. Słońce świeciło, to już ostatnie takie dni, za niedługo październik. Wiał ciepły wiaterek. Nagle spostrzegłam, że doszliśmy nad jezioro. On chce mnie utopić, tak? Chyba nie, bo usiedliśmy na ławce. Denerwowało mnie to, że nic nie mówiliśmy, bałam się jednak zacząć rozmowę.
-Dlaczego jesteś taka zimna?- zdziwił mnie tym pytaniem.
-A jaka mam być? Nie znam cię, porwałeś mnie. Czego ode mnie oczekujesz?- powiedziałam patrząc w stronę wody.
-Chcę twojego szczęścia, Kate. Wiem, że źle zrobiłem, ale to był jedyny sposób, żeby cię poznać. Inaczej nie chciałabyć mnie znać- jestem przestępcą.
-A teraz chcę, tak?
-Teraz masz szansę się przekonać, że nie jestem taki zły- siedziałam i nie powiedziałam już nic. Zdążyłam zauważyć, że potrafi być miły, dzisiaj rano mnie pocieszał. Martwił się? Ale trwało to krótko, po chwili znów był taki, jak poprzednio. Może to moja wina?
-Dlaczego ja?- spytałam cicho. Liam złapał mnie za podbródek i delikatnie przekręcił głowę. Teraz patrzyłam na niego. Złapał moją rękę, a serce zabiło mi mocniej. Co się ze mną dzieje?
-Bo ty, kochanie, jesteś inna. Inna od wszystkich. Taka piękna i niewinna. Coś mnie do ciebie przyciąga, nie wiem, jak mam to nazwać. Chcę widzieć twój uśmiech, słyszeć, jak się śmiejesz. Zdaję sobie sprawę, że naraziłem cię na niebezpieczeństwo, ale obronię cię i nie pozwolę skrzywdzić- patrzył w moje oczy. Poczułam, że się rumienię. Odwróciłam wzrok. Może Liam rzeczywiście nie jest taki zły? Nie wiem, co powinnam zrobić, nie ufam ludziom. Liam złapał mnie za rękę (nie nadgarstek!) i ruszyliśmy w drogę powrotną. Mijaliśmy ludzi, którzy patrzyli się na nas, czasami coś mówili. Nie lubię obcych osób, wyczuwałam od nich niechęć. Teraz nawet nie rozumiałam, co ci ludzie mówią, nie znam niemieckiego... Czułam się tak, jakby o mnie rozmawiali... Była już pora obiadowa, kiedy doszliśmy do domu. Zrobiłam się głodna.
-Chodź na obiad, Kate- powiedział Liam i zaprowadził mnie do kuchni połączonej z jadalnią.
-Chodźcie, już mieliśmy zaczynać bez was!- chłopacy siedzieli już przy stole. Usiadłam obok Liama i Nialla. Ten chłopak jadł za dwóch. W przeciwieństwie do niego, nie miałam apetytu. Przez cały czas czułam na sobie wzrok Zayna.

piątek, 6 grudnia 2013

Liam- cz.5

Jak tam Mikołaj??? Byliście grzeczni??? :D



Kate... przytuliła się do mnie.Łzy ponownie zaczęły spływać po jej twarzy, nie były one jednak tak obfite, jak przedtem. Powoli głaskałem ją po plecach, nie za bardzo wiedząc, co zrobić.
-Czemu płaczesz?
-Bo już nigdy nie zobaczę mojej przyjaciółki- poczułem się winny. To ja zabrałem ją od jej znajomych. Postanowiłem coś z tym zrobić.
-Będziecie się spotykać. Jeszcze nie wiem, jak to zrobię, ale zrobię. Obiecuję. Nie chcę, żebyś płakała- powtórzyłem się.
-Nie skrzywdzisz jej. Nie porwiesz i nic jej nie zrobisz!- warknęła na mnie. Nie lubię, kiedy kobieta mi rozkazuje. Nie cierpię. Ale nie powinienem podnosić na nią głosu.
-Nie mów do mnie takim tonem- powiedziałem łagodnie, acz stanowczo. Spojrzała na mnie i wstała. Następnie odwróciła się i wyszła z pokoju. O co jej chodzi?




*oczami Kate*


Wyszłam z pokoju. Nie będzie mi mówił, co mam robić. JEGO nie będę słuchać. To jest jedna z tych rzeczy, których nauczyła mnie Natt. Kiedy się poznałyśmy byłam bardzo nieśmiałą i nie potrafiłam się sprzeciwiać. To Nathalie nauczyła mnie asertywności. Wiele rzeczy zawdzięczam mojej przyjaciółce. Oni nie mogą jej skrzywdzić, nie pozwolę! Boję się, że Liamowi wpadnie do głowy jakiś głupi pomysł, mogłam mu nic nie mówić... Szłam korytarzem, kiedy na kogoś wpadłam. Upadłam na ziemię. Poczułam czyjeś silne ręce pomagające mi wstać.
-Przepraszam, nie zauważyłem cię. Ymmm... jestem Harry- loczek podał mi rękę i uśmiechnął się, a ja zobaczyłam jego śliczne dołeczki.
-Kate- uśmiechnęłam się. Nagle podszedł do nas ten blondyn, chyba Niall.
-O, cześć, jestem Niall- podał mi rękę.
-A ja Kate- uścisnęłam ją. Ufff.... za dużo tego przedstawiania się.
-Co ty tu robisz?- zapytał blondyn z wyraźnym irlandzkim akcentem.
-Emmm... nooo...- co ja miałam powiedzieć? Zdenerwowałam się na Liama i wyszłam? Trochę głupio zapytał. Zresztą ja też tu mieszkam. Z przymusu, ale to chyba nie znaczy, że mam siedzieć w pokoju, no nie?
-Idzie ze mną- powiedział chłodno Liam i pociągnął mnie za przedramię. Nie zdążyłam nic powiedzieć, gdy wyszliśmy z domu.

wtorek, 3 grudnia 2013

Liam- cz.4

Ubrałam się i rozejrzałam po pokoju. Co mam teraz zrobić? Żadnych książek, gazet, nic, czym mogłabym się zająć. Zerknęłam za okno. Ładna pogoda, nie tak, jak w Anglii. Klapnęłam na łóżku i smutne myśli zaczęły mi napływać do głowy... Co z moimi przyjaciółmi? Czy się martwią? Ciekawe, czy już wiedzą, że nie ma mnie w Anglii? A Nathalie? Tęsknię za nią... O czym teraz myśli, co robi? Z tego, co zdążyłam zauważyć, zanim Liam zabrał mi telefon, to ona dzwoniła, więc pewnie się zamartwia... Znamy się od dziecka, jesteśmy jak siostry. Zawsze sobie pomagałyśmy, nigdy mnie nie zawiodła... Praktycznie wcale się nie kłócimy, we wszystkim się dogadujemy. A teraz jestem w innym kraju, w dodatku nie wiem, czy kiedykolwiek spotkam jeszcze Natt... Rozpłakałam się. Nie wiem, ale rozpłakałam się, poryczałam jak dziecko. Wtuliłam się w poduszkę z myślą, że już nigdy nie zobaczę mojej najlepszej przyjaciółki...




*oczami Liama*


Gdy wróciłem, od razu chciałem zobaczyć, co z Kate. Nie rozumiałem sam siebie, jeszcze nigdy nie czułem do kogoś czegoś takiego, jak do niej... Za każdym razem, kiedy ją widziałem, czułem się dziwnie, była taka inna... inna od wszystkich znanych mi dziewczyn. Bolało mnie to, że ignorowała mnie, bała się. Nie chcę jej cierpienia, będę ją chronić za wszelką cenę. Nawet, jeśli ona mnie nienawidzi... Kiedy zbliżyłem się do jej pokoju, usłyszałem płacz. Bez wahania wkroczyłem do pokoju, a to, co tam ujrzałem, że łzy napłynęły mi do oczu. Kate leżała na łóżku i płakała. To moja wina! nie dość, że narażam ją na niebezpieczeństwo, to jeszcze sprawiam, że płacze... Podszedłem do niej i delikatnie pogłaskałem po plecach. Poruszyła się, zaskoczona, nie usłyszała, jak wchodziłem. Spojrzała na mnie cała czerwona od płaczu. Otarłem jej łzy.
-Nie płacz. Wiem, że to moja wina, ale nie chcę, żebyś płakała- zbliżyłem się do niej nieco. Czekałem na reakcję. Nic, nawet już nie płakała, tylko patrzyła się na mnie. Przytuliłem ją. nie wierzę w to, że zdecydowałem się na taki ruch, ona też wydawała się być zaskoczona. Czy pozytywnie? Nagle zrobiła coś, czego się po niej nie spodziewałem.




Nathalie i Kate <3