-Rozumiem cię- powiedział James. On wiedział, jak to jest mieć rodziców robiących karierę w biznesie. Nie dziwię mu się, że w końcu uciekł.
-A co z Nathalie?- czułam, że zapyta.
-Spotkam ją za niedługo- powiedziałam, sama sobie się dziwiąc.
-Skąd ta pewność? Liam ci pozwolił?- powiedział nieci ironicznie. Nie lubił Liama. Ciekawe, czemu?
-Sam mi to powiedział. Zresztą... intuicja- pchnęłam go delikatnie łokciem w bok. Zaśmiał się. Po chwili szliśmy w ciszy.
Pora wracać, robi się ciemno- uśmiechnęłam się na te słowa. W dzieciństwie słyszałam je od niego po prawie każdym wieczornym spacerze. Potem i tak droga powrotna zajmowała nam co najmniej godzinę.
-Haha, nie tym razem- odezwał się James, gdy zobaczył moją wesołą minę. Jednak pomyślałam o Liamie i przyspieszyłam kroku. Kiedy dochodziliśmy do domu, zobaczyłam, że w salonie świeci się światło. Opsss... trzeba będzie się jakoś przemknąć do pokoju.
-Pa, Jamie.
-Do zobaczenia, Sister- pożegnał mnie tak, jak kiedyś. Jeszcze do końca do mnie nie doszło, że go spotkałam. Weszłam cicho do domu. Słyszałam jakieś krzyki dochodzące z salonu. Wsłuchałam się w nie. Ufff... chłopcy oglądają jakiś mecz, może mnie nie usłyszą. Nie miałam ochoty ich teraz spotkać. Weszłam cicho po schodach i z ulgą wkroczyłam do pokoju. Na łóżku siedział Liam. Cholera. Czekał na mnie? Zerknęłam na niego. Patrzył się w podłogę. Chyba nie był zbyt wesoły. Ech, o co mu znowu chodzi?
-Czemu pobiegłaś wtedy za James'em?- spytał sucho.
-Bo tak. Miałam pozwolić, żeby poszedł?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Zerknął na mnie.
-Dlaczego nie powiedziałaś, że on jest twoim bratem???- zapytał z nutką zdenerwowania w głosie. Co to kurde, przesłuchanie jest?!
-Bo nie myślałam, że go zobaczę! Po co miałam ci to mówić, nie miałam z James'em żadnego kontaktu od pięciu lat!- poczułam nagłą chęć wygadania się komuś. Tak dawno o tym nie rozmawiałam, nawet z Natt wolałam nie poruszać tego tematu. Usiadłam na podłodze, Liam patrzył się na mnie już spokojniej.
-Pięć lat temu James uciekł z domu, bo rodzice chcieli go wysłać do szkoły z internatem. Uważali, że sprawia problemy. Chociaż łatwo było im mówić, oni nigdy nie zwracali na nas większej uwagi. Zawsze byli zbyt zajęci swoimi firmami, więc to James się mną opiekował. Bronił mnie, bawił się ze mną. Najbardziej chyba lubiłam, jak włóczyliśmy się po mieście i jak woził mnie na motorze- uśmiechnęłam się na te wspomnienia.- Był jedyną bliską mi osobą, potem poznałam Natt. Zaczął ją traktować jakby była naszą siostrą. Zawsze świetnie się bawiliśmy, chociaż mi i Jamie'mu brakowało rodziców, rodziny. Tego nie można niczym zastąpić... Mama i tata nie obchodzili się nami, nie dziwię się, że James uciekł, kiedy chcieli wysłać go do tej głupiej szkoły z internatem. Pewnie też bym tak zrobiła. Ale mimo wszystko przeżyłam to strasznie. Brakowało mi go, dobrze, że miałam Natt...- zastopowałam. Już nic więcej nie chciało mi się mówić. Poczułam ulgę, to wszystko w końcu wyszło ze mnie, od tak dawna się z tym męczyłam.
| Kate i James podczas jednej z nocnych wycieczek :))) |
Rozdział jak zwykle fajny ;)
OdpowiedzUsuńhttp://noothingisperfect.blogspot.com/
Kiedy będzie next :)?
OdpowiedzUsuńNominowałam cie :)
OdpowiedzUsuńhttp://noothingisperfect.blogspot.com/2013/12/liebsten-awards-again.html